Moje życie – Piotr Tymochowicz

MOJE ŻYCIE – PIOTR TYMOCHOWICZ - 54

CZĘŚĆ PIĘĆDZIESIĄTA CZWARTA

Afrykański Salon Salonów

#Piotr Tymochowicz#autobiografia#Moje życie#Nigeria#Ile-Ife#University of Ife#kultura Joruba#Afryka#Lagos#podróże#studenci#opozycja#Ibrahim Babangida#polityka afrykańska#lata 80.

Afrykański Salon Salonów

(Moje Życie – z mojego subiektywnego punktu widzenia)

Autor: Piotr Tymochowicz

teoriaq.com

Ujawniam tę historię – po raz pierwszy w Polsce. Miałem z moim ojcem umowę, że aby niepotrzebnie nie martwić mamy i aby na przyszłość nie przeżywała tak bardzo naszych podróży – że nie opowiemy co dokładnie nas spotkało w Nigerii. Podobnie jak po raz pierwszy ujawnię co przeżyłem w okresie przemian na Litwie i na Białorusi – tych historii z koli nie opowiedziałem obojgu swoich rodziców.

Pamiętam był rok 1986 – to będzie ważny dla mnie rok. Mój ojciec pracujący okazjonalnie jeszcze w Hahn Meitner Institut dostaje propozycję aby na początku kwietnia tego roku razem z innym naukowcem też chemii jądrowej – wyjechać i przeprowadzić kilka wykładów w Nigeryjskim „Institute of African Studies” choć wtedy operowaliśmy nazwą „University of Ife” mieszczącym się jak pamiętam w uniwersyteckim miasteczku Ile-Ife na północ od ówczesnej stolicy, która znajdywała się bezpośrednio nad Zatoką Gwinejską. Już w lutym ojciec zaproponował abym tam na dwa lub nawet trzy miesiące z nim poleciał.

Instytut berliński miał zdefiniowaną dość zażyłą współpracę z nigeryjskim uniwersytetem, pamiętam że ojciec wspominał wielokrotnie dwa nazwiska zaprzyjaźnionych naukowców z Ife - doktora Olomo oraz doktora Oluwole. Zapamiętałem te nazwiska – bo jednego z nich spotkam potem w Ife – i będę próbować uczyć się lokalnego języka. Zawsze myślałem, że mówią tam w swahili, jednak na miejscu okazało się, że nie. Językiem komunikacji był afro angielski oraz język Igbo.

Nigdy wcześniej nie byłem w Afryce – a to była także wspaniała dla mnie okazja by choć na te klika miesięcy wyrwać się z siermiężnego post PRL’u i poznać zupełnie inny świat.

Wyobrażałem sobie – że lotnisko w Lagos będzie gdzieś pomiędzy słomianymi chatkami z liści palmowych. Miałem mniej więcej takie samo wyobrażenie o Nigerii jak współcześni Polacy mają wyobrażenie o współczesnej Kambodży.

Jakże byłem wielce zdziwiony, że nie tylko lotnisko jest nowoczesne jak na tamte czasy, to samo Lagos w niczym nie przypominało miasta trzeciego świata. Lśniło czystością i nowoczesną cywilizacją. Wiele było wieżowców i nowoczesnych budynków. Pamiętam, że ojciec nie był pewien czy zostaniemy dłużej niż miesiąc, ponieważ otrzymali finansowanie z jakiejś placówki DAAD ale tylko na ten okres. Nie było wiadomo, czy nam przedłużą pobyt. Zapamiętałem – bo nazwa zabawnie kojarzyła się z DAD po angielsku – co w przypadku tej wyprawy – mogło symbolicznie oznaczać albo opiekę ojcowską – albo śmierć – ale wtedy w kwietniu 1987 roku nie byliśmy jeszcze tego świadomi.

Po trzech dniach adaptacji w Lagos – gdzie była bardzo wysoka wilgotność i upał nieustający – wynajęliśmy samochód – najlepszy jaki był do dyspozycji ale mimo to przypominał zabytek sprzed ponad 10 lat. Wyruszyliśmy na północ w kierunku przez miasto Ibadan.

Pamiętam, że trudno nam było opuścić Lagos. Im dłużej jechaliśmy tym miałem wrażenie mocniej nas Lagos z powrotem wciąga, mijaliśmy niekończące się przedmieścia – wszystkie należące jeszcze do Lagos. Droga była zatłoczona, wąska i jak najgorszej jakości. Na miejsce dojechaliśmy dopiero po ok 6 godzinach podróży. Pamiętam, że byłem bardzo zdziwiony, ponieważ wbrew pozorom nie było to bardzo daleko. Lagos od Ife dzieliła odległość ok 250 km.

Pamiętam spory mur – okalający miasteczko uniwersyteckie, w enklawie starożytnych mistycznych rzeźb z brązu z Ife. Potem będę miał okazję zwiedzić to miejsce i poznam fascynującą historię kolebki cywilizacji Joruba. Do samej afrykańskiej dżungli mieliśmy kilka zaledwie kilometrów. Pobyt zapowiadał się arcy ciekawie.

Dla mojego ojca byłem wtedy także użytecznym tłumaczem, lepiej znacznie znałem angielski od niego, więc czułem się przydatny. Ale szybko odkryłem, że „University of Ife” to nie tylko ognisko intelektualnego badawczego życia w Afryce, ale także jedno z centrów – czy salonów – intelektualistów opozycyjnych wobec reżimu panującego wtedy w Nigerii. To był swoisty Salon Salonów Afrykańskich.

Pamiętam bardzo żywiołowe dyskusje – tym bardziej, że Nigeryjczycy mają w zwyczaju bardzo dynamiczną gestykulację. Zwykła ich rozmowa – w ich pojęciu – dla nas wyglądała jak intensywna kłótnia zakrapiana dynamiczną, czy nawet agresywną gestykulacją. Musieliśmy z tym dopiero oswajać. Sami wykładowcy i studenci natomiast bardzo życzliwie do nas podchodzili i jako biali naukowcy – cieszyliśmy się tam wyjątkową estymą. Zawsze dbali o to abyśmy mieli wybór w posiłkach i aby zawsze były świeże i czysto przygotowane.

Czuliśmy się tam jak co prawda na innej planecie, ale jednocześnie jak szejkowie w Europie. Przy okazji poznawałem coraz więcej wyrażeń w języku Igbo oraz ich lokalnych zwyczajów. Pierwszy raz przeżywałem zachwyt nad czarnymi studentkami i asystentkami.

Może nie będę się wdawać w zbyt szczegółowe intymne opisy, ale zaznaczę tylko, że dla tubylców – nie było nic złego w seksie – a wręcz przeciwnie – był traktowany jak naturalny rodzaj manifestacji radości życia oraz wyrażania sympatii dla gości. Oj coś mi się wydawało, że mógłbym tam na stałe już zostać. Wyobraźcie sobie – fantastyczny seks – nie kojarzony z prokreacją, ale raczej z odpowiednimi zabezpieczeniami. Bez cienia poczucia wstydu czy winy, czy skojarzeń z grzechem czy czymś złym nieobyczajnym. Polacy nigdy nie będą wiedzieli ile w życiu tracą z powodu kościelnego czy religijnego zakłamania rzeczywistości i represji intymnych. Jest jednak jedna rzecz o której mało się mówi – albo wcale. Nie zawsze bowiem białym odpowiada charakterystyczny zapach ciała czarnych kobiet. Rzeczywiście jest coś charakterystycznego w zapachu – co mogło powodować różne reakcje nie zawsze pozytywne. Ja jednak bardzo szybko oswoiłem się z tą sferą i absolutnie nic mi nie przeszkadzało – widocznie gdzieś kiedyś wśród moich przodków byli Afrykanie. Ok kilka set tysięcy lat temu – raczej na pewno- ale w moim przypadku myślę, że znacznie później także.

Po miesiącu szaleństw – poznaję Kehinde – niezwykle uroczą studentkę która nigdy się nie narzucała, zawsze z daleka się mi przyglądała a jak kierowałem w jej stronę swoje kroki – znikała natychmiast bez śladu. Wyróżniała się nie tylko naturalnym pięknem – ale niezwykłymi, ogromnymi oczami, w których była trudna do opisania świeżość spojrzenia, radość życia i coś tajemniczego co ni pozwało od niej oderwać oczu.

Pewnego dnia przysiądę się do niej w kantynie i rozpocznę pierwszą z nią rozmowę. Okaże się bardzo rozmowna. W Ife studiuje dziennikarstwo, marzy o tym aby być słynną dziennikarką telewizyjną i przekazywać Prawdę mieszkańcom Nigerii, prawdę o panującym reżimie, Ibrahima Babangidy. Potem się dopiero dowiem, że ma swoją pozycję w strukturach opozycyjnych.

Po kilku dniach – czujemy się już całkiem mocno ze sobą zaprzyjaźnieni, jednak nie zamieszkamy od razu razem – miną tygodni – zanim to nastąpi. Po trzecim dniu znajomości – dochodzi do zabawnego momentu. Kehinde – rozstaje się ze mną na jakiś moment - mówiąc że musi dziś czas spędzić z koleżanką i przygotować ją do kolokwium. Wychodzi z kantyny i pobiegnie do mieszkalnej części kampusu. Ona nie potrafi normalnie chodzi – zauważę – szybko, ona ciągle gdzieś biegnie – i to dosłownie. Trochę trudu mnie będzie kosztować – przystosowanie się do jej motoryki behawioralnej.

Jednak za kilka minut – wraca do kantyny. Nie dość, że wygląda nieco inaczej ma inną spódnicę na sobie, to jeszcze idzie w objęciach z jakimś dużo starszym studentem albo asystentem, mija mnie – udając, że mnie nie zauważa i nie zna. No to dziwiłem się trochę, ale mimo to podszedłem do niej i zapytałem czy nasze wieczorne spotkanie jest jeszcze aktualne. Zagrała autentycznie zdziwioną i zapytała czy my się znamy ? A jednocześnie poczułem na sobie coraz groźniejszy wzrok Afrykańskiego docenta – jak się później okaże. Sytuacja mnie tak zaskoczyła, że nie wiedziałem co powiedzieć, ale zauważyłem – że w spojrzeniu Kehindy – nie ma tego charakterystycznego blasku który mnie wcześniej oczarował.

Tak sobie staliśmy w niezręcznej sytuacji – po czym całe towarzystwo Kehindy wybuchło śmiechem a ona padała mi dłoń i powiedziała, że ma na imię Taiwo i że pewnie miałem na myśli jej siostrę bliźniaczkę Kehindę. Uff całe napięcie spadło – w życiu nie przewidziałbym takiego zbiegu okoliczności. Rzeczywiście obie siostry łudząco były do siebie podobne – choć różniły się nieco w drobnych szczegółach w oczach i na twarzy.

Sam Kampus – tętnił życiem – nie tylko studenckim ale i atmosferą rodzącej się opozycji wobec panującego reżimu. Pamiętam – że zaskoczyło mnie trochę – jak bardzo żywiołowe dyskusje toczyli ze sobą zwolennicy afrykańskiego marksizmu, ze zwolennikami wolnego rynku i odrodzenia i przebudzenia Afryki z epoki post kolonialnej – wszyscy jednak bardzo mocno wyczuleni na kwestie – sprawiedliwości społecznej. W okresie tym wrzało wśród studentów, dlatego że reżim odebrał im stypendia – czyniąc ich dalsze losy mocno niepewnymi.

Znajdowaliśmy się w samym centrum Intelektualnej enklawy Afryki – jeszcze nie bardzo zdając sobie z tego sprawę. Ife- University – to był swoisty rezerwat który próbował zachować autonomię i integralność intelektualną w obliczu czegoś w rodzaju - "prymitywnych kolonizatorów". Choć w tym przypadku nie byli to dosłownie kolonizatorzy – ale wojskowa junta afrykańska.

Nigeria nie miała łatwego życia w tym czasie. Najpierw - w grudniu 1983 roku doszło do wojskowego zamachu stanu (rządy przejął generał Muhammadu Buhari). Nowa junta natychmiast zaczęła traktować uniwersytety, w tym kampus w Ife, jako wylęgarnie opozycji. Zaczęły się masowe zwolnienia wykładowców, cenzura i aresztowania liderów studenckich. Atmosfera na kampusie była gęsta od strachu, ale też rodzącego się gniewu. Ten rok, te lata Nigeria jednak miała za sobą.

Nowy dyktator, Ibrahim Babangida, panujący już kilka lat – wywołał w Nigerii wielki kryzys. Powodem był specjalny nieprzemyślany dobrze - Program Dostosowania Strukturalnego (SAP) narzucony przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Coś na kształt późniejszego planu Balcerowicza – później w Polsce.

Skutki były katastrofalne: czesne wzrosło wielokrotnie, stypendia zniknęły, a jedzenie na kampusach stało się luksusem.

Głośno mówiło się coraz częściej o konieczności protestowania, o wyjściu na ulice. Studenci ówcześni czuli się Pionierami protestów. Powtarzali, że zaraz po nich wyjdą masowo na ulice studenci i mieszkańcy Lagos jak i Abudży i innych wielkich miast.

Tymczasem było już po wykładach mojego ojca – byłem bardzo dumny z niego jak i zaprzyjaźnionego naukowca z Berlina – i mieliśmy czas własny. Ojciec pracował w jednym z teamów naukowych – bardziej indywidualnie a ja miałem czas wolny na poznawanie realiów afrykańskich. Coraz mocniej zaciskała się moja więź z pełną radości życia – Kehindą. Praktycznie wszędzie jeździliśmy, nierozłącznie razem, udając przed sobą, że czas naszej rozłąki nigdy nie nastąpi.

Kehinda – została moją przewodniczką zarówno po zabytkach kultury cywilizacji Joruba jak i po dzikiej dżungli i sieci strumyków i wodospadów. Razem odwiedziliśmy kilka wiosek na samym skraju dżungli. Poznawałem ich niesamowite zwyczaje o ceremoniały.

Coś mi kiedyś tłumaczyła – co oznacza jej imię dosłownie, ale tego już niestety nie pamiętam. Pamiętam natomiast, że mieli podobne zwyczaje do Indian Amerykańskich, imię traktowano – jako personalny opis własny. I tak na przykład Folashade w skrócie Sade – oznaczało tę – która ma się opiekować koroną Bogactwa i Honoru.

Sama nazwa Ile Ife – to w tłumaczeniu Miasto Miłości. Czy jeszcze inaczej w cywilizacji Joruba – tłumaczono tę nazwę jako Miasto Umiłowane przez Boga. Mitologia Joruba mówiła o tym, że Bóg najpierw stworzył Miasto Umiłowane czy Miasto Miłości i jego mieszkańców – jako pierwszy swoisty mikrokosmos, a dopiero potem całą wielką resztę świata.

Jednym słowem – czułem się jak Adam z Ewą w Afrykańskim raju.


MOJE ŻYCIE • PIOTR TYMOCHOWICZ • teoriaq.com

Społeczność

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Rozpocznij rozmowę — nie ma jeszcze komentarzy.
Zaloguj się