Moje życie – Piotr Tymochowicz
MOJE ŻYCIE – PIOTR TYMOCHOWICZ - 8
CZĘŚĆ ÓSMA
Kształtowanie ludzi zamiast edukowania
#Piotr Tymochowicz#edukacja#język#komunikacja#teamwork#Wittgenstein#wielojęzyczność
Kształtowanie ludzi zamiast edukowania
Autor: Piotr Tymochowicz
teoriaq.com

W moich wspomnieniach pierwszych lat szkolnych zachowałem w pamięci nie jakieś formuły czy wzory matematyczne, nie eksperymenty fizyczne, ale przede wszystkim umiejętności, które procentują przez całe moje życie. Był to proces kształtowania mojej osobowości, moich myśli i narzędzia służące do lepszego funkcjonowania w grupie czy w społeczeństwie.
Zachodnia Szkoła Podstawowa – w połowie niemiecka, w połowie amerykańska – może brzmi bardzo niepozornie, ale kryje się za tym pewna głębia. Widać to było po samym doborze kadry nauczycielskiej. To byli nauczyciele z pasją, nauczyciele z prawdziwego zdarzenia – przez nas traktowani jako nasi starsi partnerzy, jako przewodnicy, z którymi pragnęliśmy się identyfikować.
Po latach myślę sobie, że właśnie odwrócona selekcja powinna być kluczem. Najlepsi, najzdolniejsi powinni być kierowani do nauczania w szkołach podstawowych, a nie być delegowani na uczelnie czy do szkół wyższych. To oni będą przecież kształtować umysły w ich najważniejszym stadium rozwoju.
Pamiętam, jak uczyliśmy się normalnej, szczerej komunikacji, wzajemnego szacunku. Amerykańscy nauczyciele zdawali się mieć swoistą, ale dobrze pojętą obsesję na punkcie Pracy Zespołowej (Teamwork). Uczono nas wielu form takiej wspólnej pracy. Niezależnie uczono nas, jak odważnie mówić o swoich emocjach, o swoich oczekiwaniach i – co może jeszcze ważniejsze – jak się wzajemnie dowartościowywać.
Pamiętam także dobrze korespondujące z nauką szkolną treści wychowawcze na treningach sportowych. W szczególności jeśli chodzi o grę zespołową w Praeball, jak i zasady fair play w Aikido. Zaszczepiano nam w głowach, jak nie reagować nigdy agresją i jak wykorzystać złość i energię przeciwnika przeciwko niemu samemu.
Pamiętam, jak uczono nas, aby zawsze koncentrować się na rozwiązywaniu jakiegoś problemu – choćby to wydawało się nierealne – a nie na samym problemie. Aby nigdy nie oceniać nikogo a priori negatywnie, aby oddzielać problem od konkretnej osoby, aby grać czy postępować zgodnie ze strategią win-win, a nie wedle gry o sumie zerowej, w której pokutuje przekonanie, że dokładnie tyle, ile nasz partner czy przeciwnik zyska, tyle samo my stracimy.
Do takiej szkoły chodziłem z prawdziwą przyjemnością – tym bardziej, że nie chodziło tylko o samą naukę, ale równie ważne były dla nas relacje rówieśnicze i wspólne zabawy. Częściowo, ale i naturalnie, komunikowaliśmy się równorzędnie po niemiecku i po angielsku w wersji amerykańskiej.
Pamiętam taki moment, kiedy znacznie swobodniej mówiłem po niemiecku i po angielsku niż po polsku – szczególnie w temacie wyrażania swoich emocji i uczuć. Ale zauważałem jeszcze jedno: że potrafię myśleć – wybiórczo, ale w miarę równorzędnie – zarówno po niemiecku, jak i po angielsku czy po polsku.
To była nawet forma zabawy dla mnie. Jak miałem jakiś problem, czasem zdarzało się, że myśląc po angielsku czy po niemiecku, szybciej rozwiązywałem problem, niż na przykład po polsku – ale bywało i odwrotnie.
To, co było dla mnie formą zabawy w dzieciństwie, wiele lat później ukonstytuowało się do bardzo ciekawej obserwacji, że mam nieco inną świadomość w każdym języku. Zauważałem, że aby skuteczniej tłumić na przykład swoją złość, wystarczy przejść na tryb myślenia po polsku. Aby bardziej myśleć pragmatycznie i analitycznie – trzeba przejść na niemiecki. Te zabawy przyczyniły się do rozwoju mojej nowej pasji, która trwa do dziś – pasji poznawania i uczenia się nowych języków.
Wiele lat później, kiedy przeczytałem dzieła Wittgensteina po polsku, miałem wrażenie totalnego bełkotu. Kiedy jeszcze raz przeczytałem po angielsku, pojawiło się wrażenie overthinkingu w stosunku do Wittgensteina. Ale gdy jeszcze raz cierpliwie przeczytałem jego myśli po niemiecku – nagle ukazała się przede mną cała głębia jego wywodu.
Do tego stopnia, że do dziś uważam, iż nie został ani prawidłowo odczytany, ani doceniony. Myślę, że zbyt dosłownie jest traktowany jego opis "końca filozofii". Wittgensteinowi nie chodziło wcale stricte o filozofię, ale ogólnie o regresję w rozwoju cywilizacji. Za taką interpretacją przemawia jego tekst o głębokim kryzysie komunikacji międzyludzkiej – gdzie twierdził, że coraz mniej miejsca zajmuje konkretna informacja, a coraz więcej sama gra, pozowanie i kreowanie własnego wizerunku.
Oczywiście można uznać, że pojedyncza obserwacja jest niewiele warta w sensie poznawczym, ponieważ czytałem Wittgensteina w różnych językach, ale wielokrotnie w określonej kolejności – to może nastąpił proces naturalnego, coraz lepszego jego rozumienia. Dlatego to tylko jeden przykład, ale podobnych przykładów – gdzie kolejność była różna – mógłbym podać znacznie więcej.
Wiele lat później przeczytałem po polsku Koran. I nie mogłem uwierzyć, w jaki sposób ten chaotyczny zbiór sur mógł zawładnąć tak potężnie umysłami tak wielu osób. I specjalnie zapragnąłem nauczyć się arabskiego, aby móc przeczytać Koran we właściwym dla niego języku – arabskim.
W tym celu zaprzyjaźniłem się z nauczycielem arabskiego i jego rodziną – Jakubem Al’ Hamissy z Warszawy, który cierpliwie prywatnie uczył mnie przez kilka lat. I rzeczywiście, jak przeczytałem Koran po arabsku – oraz gdy zrozumiałem, że to za mało, że sam Koran nie wystarczy, że należy jeszcze przeczytać pisma około-koraniczne, tzw. Hadisy oraz żywoty proroków – zrozumiałem całą potęgę tego przekazu i ciężko uznawaną w świecie wieloznaczność interpretacji Koranu.
Sam dżihad na przykład nie musi oznaczać zabijania niewiernych, ale walkę wewnętrzną ze swoimi własnymi pokusami.
Tak czy owak, nie byłbym nigdy sobą, gdyby nie wielowarstwowość – przynajmniej semantyczna – mojej własnej świadomości.
Wracając z rodzicami do Polski, starałem się nie mieć żadnych uprzedzeń. Nie przewidziałem jednak, jak bardzo to różny świat od tego, w którym dorastałem.

MOJE ŻYCIE • PIOTR TYMOCHOWICZ • teoriaq.com
Premium
Są treści, których nie chcemy upraszczać. Dlatego powstało Premium – przestrzeń dla pełnych wersji, dodatkowych rozdziałów, ilustracji i publikacji przygotowanych wyłącznie dla naszych czytelników.
Zaloguj się lub załóż konto, aby uzyskać dostęp do pełnego materiału.