Moje życie – Piotr Tymochowicz
MOJE ŻYCIE – PIOTR TYMOCHOWICZ - 59
CZĘŚĆ PIĘĆDZIESIĄTA DZIEWIĄTA
Polskie Arabeski i EuroTajlandia. Kolejny Temat Tabu
#Piotr Tymochowicz#autobiografia#Moje życie#PRL#Polska 1987#Pewex#Baltona#kryzys gospodarczy#obyczajowość#przemiany społeczne#prostytucja#turystyka seksualna#Warszawa#lata 80.#historia społeczna
Polskie Arabeski i EuroTajlandia. Kolejny Temat Tabu
(Moje Życie – z mojego subiektywnego punktu widzenia)
Autor: Piotr Tymochowicz
teoriaq.com

Rok 1987 odegrał ogromną rolę w moim życiu – chociaż nic specjalnego w moim fizycznym otoczeniu się nie wydarzyło. Wydarzyło się natomiast coś prywatnie – czego skutki wpiszą się w moją pamięć i pozostaną żywe na zawsze.
Sam rok 1987 przejdzie w Polsce do historii z dwóch powodów. Po pierwsze, będzie to kolejny rok – dokładnie czerwiec – pielgrzymki Papieża Polaka do Polski. Pamiętam wymowne politycznie spotkania Jana Pawła II z generałem Jaruzelskim oraz niezależnie z Lechem Wałęsą.
Po drugie, z powodu katastrofy polskiego samolotu konstrukcji radzieckiej Ił-62M „Tadeusz Kościuszko”, lecącego 9 maja z Warszawy do Nowego Jorku. W katastrofie tej zginęło 183 osoby. Niestety, będzie to daleka zapowiedź innych katastrof lotniczych dwadzieścia kilka lat później.
Jednak codzienne nasze życie determinowały i kształtowały nie spektakularne czy tragiczne wydarzenia, ale trud życia „tu i teraz”. Radziłem sobie – owszem, ale pamiętam długie, rosnące kolejki – właściwie po wszystko. Polska ’87 kolejkami i inflacją stała. Pamiętam galopującą inflację i ciągle powiększający się kryzys od końca Stanu Wojennego.
To nieprawda, że – jak czytam w wielu wspomnieniach z tego okresu – ludzie żyli w miarę radośnie i lekko, decydując się na minimalizm egzystencjalny. Na ulicach Warszawy i innych miast było szaro, brudno i smętnie. Ludzie sprawiali wrażenie bardziej zmęczonych, depresyjnych zombi niż rozbawionych i roztańczonych obywateli.
Przelicznik kursowy na waluty zachodnie był papierkiem lakmusowym, pokazującym dramat kryzysu gospodarczego. Pensja w tak zwanej budżetówce wynosiła odpowiednio około 10 dolarów. Więc – dla na przykład obcokrajowców odwiedzających Polskę – panowały tu śmiesznie niskie ceny za wszystko.
W Polsce można było zobaczyć przedsmak dobrobytu Zachodu w specjalnych sklepach Pewex, w których można było kupować różne produkty, a przede wszystkim alkohol, za dolary, marki zachodnie oraz bony towarowe PeKaO po cenach zachodnich.
Pewexy były sklepami-oazami Zachodu, ale i papierkami lakmusowymi przepaści, jaka dzieliła nas od Zachodu. Powstały od początku lat 80. i istniały do 1989 roku. Być może mało kto to pamięta, ale obok Pewexów istniała podobna sieć dla marynarzy – teoretycznie, choć wszyscy posiadacze dewiz tam mogli kupować – sklepów Baltona.
Bardziej przedsiębiorczy Polacy organizowali masowe wypady do krajów bloku wschodniego, gdzie można było wymieniać kosmetyki na dżinsy i inne towary. Wyładowane maluchy, czyli Fiaty 126, czasem z przyczepkami lub montowanym bagażnikiem na dachu, można było znaleźć wszędzie. To będzie zapowiedź Największego Targowiska Europy na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie.
Odrębną ekosferę budowały w Polsce Arabeski. Jakże rzadko mówi się współcześnie o tym, że Polska stała się mekką prostytucji na wielką skalę. Nie pasowało to do idealnego obrazu umęczonej Polski Chrystusowej, nawiedzanej regularnie przez papieża całego w niewinnej, lśniącej bieli.
Jeśli strój papieski miałby odzwierciedlać prawdę o ówczesnej Polsce, musiałby być, owszem, biały do połowy – to był powszechnie lansowany zbiór mitów narodowych i mitów wybielających nasze wady i przypadłości narodowe. Ale w połowie powinien być także czerwony – symbolizujący, jakby, krew dziewic na białym całunie czy prześcieradle młodych dziewcząt, które swoje dziewictwo traciły w hotelach orbisowskich i innych lokalach na potęgę.
Dopiero wtedy taki biało-czerwony strój mówiłby Prawdę o ówczesnej Polsce, czego dowód mojej tezy naturalnie układa się w narodowe barwy.
W Polsce istniały dwie fale – swoistego tsunami seksualnego – coraz bardziej schodzące do poziomu narodowej zbiorowej nieświadomości, o której nikt dziś nie chce głośno mówić, jakby powiedział Carl Gustav Jung.
Pierwsza fala rozpoczęła się mniej więcej w tym samym czasie, kiedy powstały Pewexy i Baltona. To właśnie były lata 80., gdzie obcokrajowcy mieli swoisty seksualny raj. Nie tylko prostytutki były tanie jak nigdzie na świecie, ale wszystko było dla nich po śmiesznie niskich cenach: hotele, żywność, wizy, koszty pobytu. Więc korzystali z tego masowo. Głównie Arabowie z Bliskiego Wschodu oraz obywatele Afryki Północnej, czyli z Tunezji, Libii, Maroka.
Druga fala, już bardziej zorganizowanej sexturystyki, to lata 90. Polska była seksualną EuroTajlandią – o czym wstydliwie się zapomina na potęgę.
Ale ja pamiętam, jak na podboje seksualne przyjeżdżali licznie Niemcy, Skandynawowie, Brytyjczycy, Holendrzy, Francuzi.
I nie mówimy tu tylko o zjawisku regularnej prostytucji. Owszem, liczebność zawodowych prostytutek rosła w postępie geometrycznym, ale zjawisko handlu seksem, czyli ciałem, było o wiele potężniejsze i przerażające. O tym za chwilę. Prostytucja jako taka nie była w Polsce ani legalna, ani zabroniona. Milicja Obywatelska prowadziła jedynie ewidencję prostytutek, a milicjanci, zomowcy, często sami korzystali z ich usług – wykorzystując władzę, jaką mieli jako funkcjonariusze publiczni, lub szantażując wybrane kobiety.
Ewidencja przydawała się z kolei SB (Służbie Bezpieczeństwa), która w tym czasie licznie wykorzystywała zawodowe prostytutki jako źródło informacyjne lub inwigilacyjne. Paradoksalnie, prostytutki takie miały w pewnym sensie ochronę agentów SB.
Ale znacznie groźniejsze były inne zjawiska towarzyszące owej fali prostytucji. W tym procederze brało udział mnóstwo zwykłych kobiet i dziewcząt, w tym bardzo dużo nie tylko niepełnoletnich, ale wręcz nieletnich – czyli poniżej 15. roku życia. O tym – tym bardziej się milczy we wspomnieniach z uporem.
A popyt, szczególnie u Arabów, był ogromny właśnie na nieletnie dziewczęta czy dziewice i widać to było często na mieście gołym okiem. Widok Araba z bardzo młodą, zbyt młodą dziewczyną nie należał do rzadkości, stawał się codziennym, pospolitym obrazkiem, pocztówką z miasta.
One nie były prostytutkami – one bywały prostytutkami lub wpisywały taki sposób zarabiania pieniędzy jako swoisty seks-lifestyle. Wtedy także powstało w Polsce zjawisko sponsoringu dla uczennic, dla studentek, dla samotnych kobiet.
Można by rzec, że Polska żyła wtedy Rozszerzonym Pojęciem Prostytucji: na seks doraźny, sponsoringowy oraz niewolniczy. Niestety, powstały także grupy alfonsów zmuszających młode dziewczyny do takiego życia. I tak jak nie zwalczano prostytucji zawodowej, tak nie było żadnych przeciwdziałań w stosunku do szerzącej się patologii.
Sporo informacji na ten temat można było uzyskać od ginekologów warszawskich, którzy notowali rekordowy wzrost ciąż u dwunasto- czy trzynastoletnich dziewczynek. Ale nikt się tym specjalnie nie interesował. Jakoś jawna pedofilia nikogo prawie nie raziła – niestety.
Mimo że powszechnie znaną tajemnicą poliszynela były w Warszawie specjalne miejsca, gdzie można było spotkać Arabów w różnym wieku. Uczennice na ulicy Kredytowej, starsze na warszawskim placu Pigal – czyli na Pigalaku, oraz na Placu Trzech Krzyży lub bezpośrednio w hotelach. Rzeczą naturalną i powszechną była współpraca sutenerów z recepcjonistami hoteli lub ochroniarzami, nie tylko w Grand Hotelu.
Sytuacja taka rodziła tysiące wielkich dramatów ludzkich, których od tej strony nikt dotąd jeszcze nie spisał.
Śladem dowodowym o tym wszystkim, co teraz opisuję, są paradoksalnie bardzo popularne piosenki w tamtym czasie – Dutkiewicza i zespołu Lady Pank, a nie byłyby tak popularne, gdyby zjawiska te nie były zjawiskami masowymi.
Niech będą zatem końcowym akordem tej trudnej części mojej sagi, przynajmniej we fragmentach.
Jolka, Jolka,
pamiętasz lato ze snu
Gdy pisałaś:
„Tak mi źle Urwij się choćby zaraz,
coś ze mną zrób
Nie zostawiaj tu samej, o nie”
(…)
Mąż Twój wielbił porządek
i pełne szkło Narzeczoną
miał kiedyś jak sen
Z autobusem arabów zdradziła go
Nigdy nie był już sobą, o nie
. U „Maxima”
w Gdyni Znów Cię widział ktoś
Sypał zielonymi Mahoniowy gość
Boney M. zagrało
Kelner zgiął się w pół
Potem odjechało Złote BMW
Tańcz głupia, tańcz,
swoim życiem się baw

MOJE ŻYCIE • PIOTR TYMOCHOWICZ • teoriaq.com