Moje życie – Piotr Tymochowicz
MOJE ŻYCIE – PIOTR TYMOCHOWICZ
CZĘŚĆ DWUDZIESTA SZÓSTA
Mój kaskadowy początek kariery
#Piotr Tymochowicz#autobiografia#Moje życie#praca maturalna#matura 1982#nagroda#początek kariery#fizyka#Uniwersytet Warszawski#Zygmunt Ajduk#studia#edukacja#nauka#Warszawa#Teoria Q
Mój kaskadowy początek kariery
(Moje Życie – z mojego subiektywnego punktu widzenia)
Autor: Piotr Tymochowicz
teoriaq.com

Praca moja maturalna została wysłana na ogólnopolski konkurs matur. Nawet nie za bardzo miałem tego świadomość, ponieważ szkoła mnie o tym nie poinformowała a nie znałem żadnych szkolnych procedur w tym zakresie.
Niedługo po maturze – odbyło się rozstrzygnięcie konkursu z udziałem nauczycieli fizyki, matematyki, języka polskiego i innych oraz pracowników Ministerstwa Edukacji oraz Kuratorium. Okazało się, że jednogłośnie przyznano mi Pierwszą Ogólnopolską Nagrodę za pracę maturalną i najlepszą maturę 1982 – jednocześnie.
Było to nagłośnione w gazetach ogólnopolskich, serwisach informacyjnych oraz w radiu. Zbierałem liczne gratulacje od znajomych i ludzi obcych.
Uroczyste wręczenie nagród odbyło się w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Oprócz dyplomu i uznania – otrzymałem specjalne roczne stypendium oraz zezwolenie na studiowanie bez egzaminów wstępnych na studia na kierunki : matematyka, fizyka, język polski.

Jak na ówczesne warunki – było to całkiem sporo pieniędzy. Dzięki temu nie musiałem się martwić o swoje źródło utrzymania – chociaż jak później przyszłość pokaże – będę pracować jednocześnie w telewizji, w radiu, w Przeglądzie Technicznym na solidnych pensjach dziennikarskich.
Zastanawiałem się tylko nad jednym, czy Ministrem Edukacji jest ten sam człowiek który był świadkiem mojego „wstrząsającego” występu w Liceum Reja z okazji 450 urodzin Jana Kochanowskiego w 1979 roku. Nie wiem czy mnie skojarzył czy nie – ale w części nieoficjalnej po rozdaniu nagród miałem z nim okazję kilkanaście minut rozmawiać i wspominaliśmy wtedy moją burzliwą drogę – przez różne licea warszawskie.
Były też liczne nagrody – dla nauczycieli – promotorów. Niestety moi nauczyciele z L.O. Lelewela nie przybyli na uroczystość, ani oni, ani nikt z dyrekcji ani nawet nikt w ich imieniu. Pamiętam, że było mi trochę przykro z tego powodu, ponieważ rozumiejąc ich motywacje – związane z wrogim stosunkiem do reżimu PRL – moja praca nie była związana ani z polityką, ani z historią ani z sytuacją polityczną. Fakt nagrodzenia mnie – także nie był przecież ani aktem politycznym, ani propagandowym w jakikolwiek sposób związanym z ówczesnym ustrojem.
Przykre było – to, że nawet wybitni nauczyciele – nie potrafili oddzielić Problemu od Osoby, Podmiotu od Przedmiotu. To zresztą w następnych latach będzie swoistym wyznacznikiem typowym wśród Polaków. Niemożność oddzielenia poglądów od samej osoby, sposobu postępowania danego człowieka – od samego człowieka, oceny postępowania od oceny osoby w całokształcie.
Rozumiem, że nikt tego nie uczy ani w szkołach polskich ani na uczelniach a to wielka szkoda, ponieważ na tym opiera się nie tylko komunikacja międzyludzka, ale teoria rozwiązywania konfliktów, ustalanie zasad pracy grupowej i wiele innych rzeczy.
Pamiętam jak po wielu latach – gdy o tym rozmawiałem ze Stanisławem Falkowskim, który wykładał później na UW, powiedział mi, że to chyba oczywiste, że nie mógł być na imprezie proklamowanej przez Ministerstwo wrogiego dla niego reżimu. Teoretycznie to zrozumiałe – ale słabość takiej argumentacji – ukazuje fakt, że nawet mi bezpośrednio – nie pogratulował zwycięstwa w owym konkursie. A ja żadnego związku z reżimem – nie miałem.
Wydarzenie to spowodowało, że zdobyłem jakąś minimalną – ale jednak rozpoznawalność w Polsce – która procentowała potem licznymi wywiadami i spotkaniami z ciekawymi ludźmi.
Z pieniędzy ze stypendium skorzystałem oczywiście, ale nie skorzystałem ze zwolnienia z egzaminów. Pomyślałem sobie, że i tak czuję się świetnie przygotowany na egzaminy z fizyki na przykład i dla samego siebie pragnąłem się przetestować. Ponadto myślałem sobie, że może ktoś kiedyś będzie używał argumentu, że jakimś „fuksem” dostałem się na studia – dlatego zależało mi na tym aby razem z moimi kolegami stawić się na egzaminach.
Miałem chęć studiować najlepiej jednocześnie i matematykę i fizykę, i może psychologię i polonistykę – ale musiałem wybrać -ponieważ egzaminy odbywały się mniej więcej w tym samym czasie.
Wybrałem – fizykę – ponieważ zdawałem sobie sprawę- że jednak fizyka – daje nam najlepszy z możliwych opis naszego świata i z fizyki właśnie warto zbudować sobie bazę do jego poznawania.
Pamiętam piękny słoneczny dzień egzaminacyjny na ulicy Hożej 69, gdzie był gmach Fizyki Uniwersyteckiej. Po egzaminie pisemnym – był egzamin ustny – który przyszło mi zdawać u dr Zygmunta Ajduka – wybitnego fizyka teoretyka, zajmującego się m.in. oddziaływaniami cząstek elementarnych. Po mojej prezentacji wybranych zagadnień – zadał mi kilka pytań – pamiętam o efekt fotoelektryczny i potem powiedział krótko – że rozmowa ze mną – była dla niego prawdziwą przyjemnością.
Ze wszystkich egzaminów dostałem same piątki – na ten czas – najwyższe możliwe oceny, co całkowicie mnie satysfakcjonowało w moim wyzwaniu na auto- test.
To był fantastyczny czas odkrywania świata dla mnie – ponieważ odbywałem regularne studia na wydziale fizyki, ale równolegle – bywałem jako wolny słuchacz częstym gościem na wydzielę matematyki, informatyki ale również filozofii i potem polonistyki. Niezależnie jeździłem często na wykłady niezależne do Centrum Astronomicznego – gdzie głównym wykładowcą był profesor Demiański – wspaniały polski fizyk – specjalizujący się wtedy w fizyce – Czarnych Dziur.

MOJE ŻYCIE • PIOTR TYMOCHOWICZ • teoriaq.com