Moje życie – Piotr Tymochowicz
MOJE ŻYCIE – PIOTR TYMOCHOWICZ - 61
CZĘŚĆ SZEŚĆDZIESIĄTA PIERWSZA — Moje Trzecie Narodziny (Drugie w realu, trzecie we śnie)
#Piotr Tymochowicz#autobiografia#Moje życie#Teoria Q#samoświadomość#przebudzenie#Moje Trzecie Narodziny#Komunikat Otwarty#szkolenia#szybkie uczenie się#Greenpol#Warszawa#PRL#Ustawy Wilczka
Moje Trzecie Narodziny (Drugie w realu, trzecie we śnie)
(Moje Życie – z mojego subiektywnego punktu widzenia)
Autor: Piotr Tymochowicz
teoriaq.com

W ogólnym zarysie – moja Teoria Q jest gotowa. Wiele jej elementów miałem okazję testować wcześniej – podczas działalności Stowarzyszenia Signum, w eksperymencie z Karin Sobieski zu Zwarzenbeg. Wyniki były rewelacyjne – za każdym razem osiągam bardzo wysoką skuteczność. Wnioski jakie można wyciągnąć z Równań mojej teorii oraz z jej diagramów – są dla mnie szokujące. Z teorii wynika, że świat jest zupełnie czymś innym, niż sobie wyobrażamy. Jeśli Teoria Q trafnie opisuje świat, to oznacza, że żyjemy w podwójnym Matrixie.
Po pierwsze w Matrixie wewnętrznym – czyli w fałszywym wyobrażeniu o samym sobie.
Po drugie w Matrixie zewnętrznym – czyli w głębokiej iluzji rzeczywistości a nie w realu.
Mam taką pokusę – aby opublikować swoją teorię albo podzielić się nią z naukowcami.
Rezygnuję. Dochodzę do wniosku, że to za wcześnie, że najpierw muszę świetnie i dogłębnie poznać fizykę współczesną i najnowsze w niej trendy, dokończyć opis nowego formalizmu – matematyki rozszerzonej a potem przetestować ją w praktyce jeszcze dokładniej. Zdaję sobie sprawę z tego, że kilka eksperymentów to za mało, aby ogłaszać cokolwiek publicznie.
Cóż, na bazie Teorii Q stworzę niebawem – system ponad 150 szkoleń i będę miał ogromny poligon doświadczalny – tak w rozpiętości targetu jak i długości interwału czasowego. Na pierwszą publikację – zdecyduję się razem z moim przyjacielem Romanem Grelewiczem dopiero w 2026 roku. Około 40 lat później.
Większość eksperymentów – zawsze staram się przeprowadzać na sobie, dopiero później układam strategię szkoleniową.
Z mojej teorii wynika – że każdy człowiek jest samoświadomym procesem, który doświadcza bycia człowiekiem w różnych jego stadiach życia.
Kluczowe jest tu słowo – Samoświadomy oraz proces. Zaczynam rozumieć jaki błąd popełnia klasyczna psychologia traktując człowieka – jak względnie stały obiekt a nie ciągły proces.
Dodatkowo – rozumiem, że wszyscy jesteśmy potencjalnie samoświadomi, ale mimo to identyfikujemy się wyłącznie ze świadomością a nie jej obserwatorem – samoświadomością.
Zaczynam sobie zdawać sprawę – jak bardzo byśmy różnili się od innych zwierząt, wybierając identyfikację – samoświadomą zamiast świadomej.
Zwierzęta mają jaźń oraz różne rodzaje świadomości – ale nie samoświadomości.
Zaczynam rozumieć – jak bardzo jesteśmy błędnie zaprogramowani, przez szkołę, wychowanie, klasyczną psychologię.
Uświadamiam sobie – że to jest klucz do zrozumienia dlaczego wykorzystujemy tak nikły procent naszego potencjału. Panował wtedy pogląd, że wykorzystujemy zaledwie
10 – 20 % aktywności naszego mózgu – podczas gdy większość struktur jest uśpiona.
To nie jest prawdą – to był pewien psychologiczny mit w który ludzie wierzyli.
Jak jesteśmy aktywni – wykorzystujemy prawie cały potencjał ale mózgu, świadomości
a nie samoświadomości. Ona rzeczywiście jest uśpiona.
I ludzie kompletnie nie zdają sobie z tego sprawy.
To tak – jakby wszyscy rodzili się poczwarkami i nimi pozostawali do końca życia,
nie zdając sobie sprawy z tego, że gdzieś w kokonie – rozwijają się skrzydła motyla, który jest gotowy do lotu – ale nigdy z niego ni wyleci.
To jest ten niewykorzystany potencjał.
Od początku roku 1987 staram się – w pełni przestawić na identyfikację z Samoświadomością – za każdym razem – ponosząc klęskę.
W końcu formułuję strategię dwunastu kroków – czyli rozkładam całe zadanie na dwanaście powiązanych ze sobą procesów.
Dopełnienie tego eksperymentu ma miejsce dokładnie
16 marca 1987 roku w zimny szary poniedziałek, ale nie dla mnie.
Dla mnie to będzie kolejny przełomowy dzień.
Wykreuję sobie ten dzień na ponowne swoje urodziny (Rebirth), chociaż dziś nazywam takie uwieńczenie procesu – Przebudzeniem.
Z tej okazji nadam sobie kolejne dwa imiona – Norbert Cyprian.
Nie będę co prawda ich wykorzystywać w praktyce ani formalnie, ale będę o nich pamiętać, dzięki czemu lepiej się wdrożę w proces przemiany.
To oczywiście w dużej mierze – symboliczna data, ponieważ zmiana identyfikacji ze świadomości do samoświadomości – bdzie wymagać dłuższego czasu i konsekwentnego trzymania się scenariusza dwunastu kroków.
Ale pierwsza zmiana jest wyraźnie odczuwalna i oszałamiająca dla mnie.
Oto – czuję, że znacznie więcej ode mnie zależy niż kiedykolwiek miałem odwagę przypuszczać. Odkrywam, że nie tylko emocje ale mój nastrój, stan psychiczny mogę sam sobie w dowolny sposób kreować – czy ustawiać ( stąd potem nazwa – Ustawienia Timura ).
Pamiętam pierwszy raz w życiu miałem tak głębokie poczucie Wolności i Niezależności
jak owego dnia i przez następne. Czułem, że nie muszę przyjmować i dalej akceptować
wszelkich metaprogramów – narzucanych przez innych.
Metaprogramy – będę definiować jako toksyczne lub nieaktualne sentencje które ludzie przyjmują jako oczywiste pouczenie czy jako prawdę lub złotą myśl.
Przeciwieństwem metaprogramów będą kody pozytywne.
Do metaprogramów można zaliczyć niektóre aforyzmy, powiedzenia, zawołania, przestrogi, powiedzenia ludowe. Na przykład „dzieci i ryby głosu nie mają”, „co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”, „nie ufaj nikomu, tylko sobie”, „bój się Boga” itd.
Po raz pierwszy poczułem w pełni wolny od uprzedzeń, kompleksów, czy blokad ale również od własnego Ego. Nie miałem przy tym przekonania, o swojej wielkości, czy wyższości, wręcz przeciwnie czułem pokorę wobec własnej niewiedzy.
Jak następnego dnia szedłem ulicą – widziałem zamyślonych ludzi o smętnych minach, obojętność, irytację – tak jakbym mijał całe zastępy zombi. Zdałem sobie sprawę z tego, że wszyscy mijani ludzie identyfikują się z własną świadomością – a to oznacza, że będą się identyfikować także – ze wszystkim co owa świadomość produkuje:
urażone Ego, uprzedzenia, stereotypy, schematy myślowe, negatywne domniemania, mechanizmy obronne …
W pewnym sensie – każdy człowiek identyfikujący się z własnym umysłem czyli ze świadomością – staje się automatycznie bezwiednie – niewolnikiem własnej świadomości. Na domiar złego – świadomość nie musi działać niezależnie – często ulega mocnym programom mentalnym w rodzaju – manipulacji, propagandy, przystosowania, przekonań zaimplementowanych przez innych.
To dlatego – możliwe są rzeczy niepojęte – że ludzie są w stanie – na przykład zabijać się wzajemnie – dla idei, na rozkaz, za przekonania, za religię, za poglądy itd. …
Odkrywam dlaczego wcześniej nie udawała mi się pełna identyfikacja z Samoświadomością. Nie wystarczy być obserwatorem samego siebie, własnych myśli.
Trzeba przejąć – jakby kokpit kapitański zlokalizowany w samoświadomości.
Centrum wydawania Przyzwoleń. Zaczynam sobie zdawać sprawę z tego, że jak pokazuje przykład „pustej łodzi” my przeżywamy określone emocje nie tylko dlatego, że otoczenie skutecznie je kreuje a dokładniej – relacja z otoczeniem i nasze Ego.
Emocje przeżywamy również dlatego – że dajemy sobie przyzwolenie na ich przeżywanie.
Emocje w momencie gdy się rodzą – nie rodzą się w gotowym stanie – ale to także jest proces. Na początku – jest to proces – Potencjału złości, agresji, radości, zazdrości stan nieokreślony – podobnie jak nieobserwowana chmura prawdopodobieństwa znalezienia elektronu- gdy nie ma w pobliżu obserwatora.
Dopiero akt obserwacji – uruchamia właściwy proces – obserwacji i przyzwolenia na kreację. Odbywa się to w momencie kiedy sami albo ktoś za nas zdefiniuje nasz stan.
Jak sobie zadamy pytanie – czy jestem zdenerwowany – to już w pytaniu pojawi się słowo definiujące nasze emocje. I niejako automatycznie dajemy sobie przyzwolenie na ich przeżywanie a zaraz potem – demonstrowanie.
Skoro tak, to możliwy jest proces odwrotny – czyli definiowanie sobie samemu – syndromu pustej łodzi – a to się różni od powstrzymywania się czy tłumienia emocji.
Możemy spowodować – że nie ma czego tłumić – bo one nie powstaną.
Potem odkryłem – potęgę – bieżących refleksji – czyli to jak możemy paradoksalnie wpływać na przeszłość i przyszłość – w bliskich interwałach czasowych, ponieważ my nie przeżywamy teraźniejszości jak punktu na osi czasu – ale jak rozmyty interwał podobny do niemetrycznego interwału Plancka. I można pokazać – że mamy realny wpływ na bliską przeszłość i na zbliżającą się przyszłość – to zmienia fizykę postrzegania świata i psychologię.
Na przykład – w ostatniej chwili możemy zrobić unik przed lecącym kamieniem albo powstrzymać się przed skokiem na główkę do płytkiej wody – dzięki czemu zmieniamy przyszłość – unikamy wózka inwalidzkiego.
Podobnie – możemy w ferworze kłótni – powiedzieć teściowej, że jest beznadziejna, i kiedy wyjdzie z naszego domu – możemy jeszcze pobiec za nią i zmienić przeszłość – przepraszając ją.
Utożsamiając się z Samoświadomością zaczynałem natychmiast widzieć jakie gry ludzie podejmują, pozy, udawanie kogoś kim nie są, presję by bronić swoich racji, niedowartościowanie oraz ograniczające ich bariery.
Czasem będę odczuwać pewien rodzaj samotności w tłumie – widząc jak bardzo różni się nie mój poziom inteligencji czy samej kreatywności – ale poziom otwartości.
Kilkanaście lat później spiszę to wszystko w jeden spójny system komunikacji i nazwę to Komunikatem Otwartym. Moi klienci komunikując się w ten sposób będą robić zawrotne kariery w polityce oraz w biznesie.
Przejście do identyfikacji z Samoświadomością mi również przyniosło ogromne wyzwolenie z różnych blokad psychicznych, ograniczeń asekuracyjnych. Zaczynałem nie tyle wierzyć, co rozumieć – że może nie wszystko – ale bardzo dużo z rzeczy które kiedyś uważałem, za niemożliwe – są możliwe i w zasięgu mojej ręki.
Czuję się w harmonii ze zmianami które czekają w Polsce na wprowadzenie, ale pierwsze sygnały już się pojawiają. W powietrzu czuje się „powiew wolności”, ponieważ znowu narasta fala strajków, i wiadomo, że już nie ma powrotu do starych metod ustrojowych ani do kolejne stanu wojennego – widomo, że musi nastąpić jakiś konsensus.
A równolegle dzieją się rzeczy niepojęte w ZSRR – Gorbaczow – zdaniem jednych doprowadza do upadku Imperium Rosyjskie – zdaniem drugich – wyzwala ludzi i podległe narody dzięki swojej nowej polityce.
28 maja Mathias Rust ląduje Cessną na placu Czerwonym. Młody pilot Niemiecki omija wszystkie zabezpieczenia lotnicze i pokazuje, że Rosja jest bezbronna wobec niespodziewanego ataku. Gorbaczow używa tego do czystki w armii.
12 czerwca Reagan ląduje w Berlinie:
„Mr. Gorbachev, tear down this wall” mówi pamiętne dla Niemców słowa.
Rosja rozpoczyna rozmowy z USA, powoli zimna wojna zaczyna zanikać.
W Nowej Hucie i Stoczni Gdańskiej – nowa fala strajków – nie da się ich stłumić.
Rozpoczynają się nieformalne i formalne rozmowy za pośrednictwem Episkopatu oraz w Magdalence. Rząd Messnera pada – Premierem Polski zostaje Mieczysław Rakowski, który rozumie język ulicy, który przemawiając do ludzi potrafi zdjąć marynarkę garnituru i rozwiązać krawat. Lech Wałęsa spotyka się na słynnej debacie z Alfredem Miodowiczem, jako reprezentantem starego reżimu. Miodowicz zlekceważył Wałęsę, nie przygotował się, przegrywa sromotnie.
23 grudnia 1988 roku Sejm uchwala Ustawy Wilczka.
Cieszę się z tego bardzo, ponieważ oznacza to całkowitą jak się na początku wydaje wolność gospodarczą. Będę mógł wreszcie zalegalizować nielegalną swoją działalność zarobkową w postaci masowych szkoleń języka migowego, systemu szybkiego uczenia się, nieliniowego notowania, szybkiego czytania i mnemotechnik zapamiętywania, jako rozszerzenie nauki języków obcych.
Mało kto pamięta – że to- ta data właśnie wprowadziła w Polsce nowy ustrój gospodarczo społeczny a nie sejm kontraktowy czy okrągły stół – który miał miejsce dopiero w przyszłym roku.
Bardziej przedsiębiorczy Polacy nie czekali – już dobrych kilka lat wcześniej rozpoczęli swój lokalny mikro wolny rynek – handlując towarami w krajach demokracji ludowej, a ja wraz z nimi – w przestrzeni edukacyjno rozwojowej. Praktycznie rozwijałem swoją działalność od 1987 roku nie dbając o jakiekolwiek względy księgowo formalne.
Bardzo dobrze wspominam ten okres.
Udało mi się wywołać – istny szał, nowy trend na kursy szybkiego uczenia się.
Na jednej Sali gromadziłem po kilkadziesiąt, potem po kilkaset – kursantów w każdym wieku. Organizowałem masowe szkolenia najpierw sam w Warszawie, potem jak przygotowałem swoich trenerów – za ich pomocą w Krakowie, Poznaniu, Trójmieście, Katowicach a nawet w Szczecinie.
Piszę o tym w tym fragmencie – ponieważ udało mi się zbudować swoiste Imperium Szkoleniowe w Polsce – nieformalne co prawda, ale jednak.
I nie byłoby to możliwe – bez opisanych wcześniej Transformacji do Samoświadomości.
To dało mi motywację, wiarę w siebie, traktowanie rozwoju jako wyzwanie a nie problem
i zniosło wszelkie moje ograniczenia i bariery.
Moje biuro w prywatnym mieszkaniu po mojej babci – na ulicy Dubois 71 pękało w szwach. Musiałem się przenieść do większego lokalu. Szukałem czegoś w okolicy.
Ponieważ prowadziłem zajęcia bez jakiejkolwiek księgowości – szukałem czegoś po znajomości. A że żadnych znajomości nie miałem – musiałem się z zaprzyjaźniać z różnymi ludźmi.
Wybrałem się w dwa miejsca na początku. Do liceum Romualda Traugutta w Warszawie przy ulicy Miłej 26. Tam przyjęła mnie pani dyrektor Grażyna Chludzińska.
Powiedziałem jej wprost, że będę miał do niej pewną prośbę – ale po znajomości.
A że znajomymi jeszcze nie jesteśmy – chciałem się z nią zaprzyjaźnić.
Śmiała się z mojej otwartości i faktycznie zaprzyjaźniliśmy się na tyle, że codziennie po 17.00 udostępniała mi prywatnie sekretariat szkoły.
Tam powstało moje biuro – nazwałem swoją „firmę” Greenpol.
Drugim obiektem którym byłem zainteresowany i który znajdował się w pobliżu było Technikum Samochodowe przy ulicy Juliana Marchlewskiego – później aleja Jana Pawła II. Tam spotkałem wielkiego formalistę biurokratę w randze dyrektora, ale zgodził się udostępniać mi sale szkoły na szkolenia szybkiego uczenia się i języków obcych z nadzieją, że zainteresują się tym również uczniowie jego szkoły.
Z czasem doszła nam jeszcze szkoła przy ulicy Niskiej.
Tak zostałem – pierwszym nieformalnym kapitalistą w Polsce, przynajmniej w dziedzinie edukacji. Zaraz potem jak wprowadzono Ustawy Wilczka – sformalizowałem swoją działalność w formie prywatnej działalności gospodarczej.

MOJE ŻYCIE • PIOTR TYMOCHOWICZ • teoriaq.com