Artykuł

OD ŚWIADOMOŚCI DO WOLNOŚCI MENTALNEJ

Ilustracja 1 z 4 do materiału „OD ŚWIADOMOŚCI DO WOLNOŚCI MENTALNEJ”

OD ŚWIADOMOŚCI DO WOLNOŚCI MENTALNEJ

Komunikat Otwarty, samoświadomość i idea multiumysłu w koncepcji Piotra Tymochowicza

Opracowanie: Roman Grelewicz — uczestnik szkoleń Piotra Tymochowicza

Przedstawiam tutaj koncepcję Piotra Tymochowicza tak, jak ją rozumiem po poznaniu jego sposobu myślenia, analizie Teorii Q i wielogodzinnych rozmowach poświęconych świadomości, samoświadomości oraz Komunikatowi Otwartemu. Nie jest to podręcznik akademickiej psychologii ani próba przedstawienia wszystkich poniższych twierdzeń jako naukowo potwierdzonych faktów. Część koncepcji można zestawiać z psychologią metapoznania, samoregulacji, refleksyjności czy przyjmowania perspektywy, inne elementy stanowią autorskie hipotezy Tymochowicza wynikające z Teorii Q.

Najciekawsze jest jednak pytanie, od którego wszystko się zaczyna: a jeśli największym problemem człowieka nie jest to, co myśli, lecz fakt, że bezwiednie uznaje każdą własną myśl, emocję i interpretację za część samego siebie?

1. Największe utożsamienie człowieka: „moja świadomość to ja”

Człowiek mówi: „jestem zdenerwowany”, „jestem zazdrosny”, „jestem załamany”, „jestem wściekły”, „jestem beznadziejny”. Język zdradza tutaj coś znacznie głębszego niż zwykły sposób konstruowania zdań. Bardzo łatwo utożsamiamy siebie z aktualnym stanem własnego umysłu. Myśl staje się „mną”, emocja staje się „mną”, lęk staje się „mną”, przekonanie staje się „mną”, a historia, którą opowiadam samemu sobie, zaczyna wyglądać jak obiektywny opis rzeczywistości.

W koncepcji Piotra Tymochowicza właśnie tutaj znajduje się fundamentalny problem. Świadomość jest niezwykle sugestywna. To, co przeżywamy od wewnątrz, posiada dla nas szczególny status prawdziwości. Jeśli jestem wściekły, moja złość wydaje mi się uzasadniona. Jeśli czuję się skrzywdzony, historia mojej krzywdy wydaje się oczywista. Jeśli nie lubię człowieka, błyskawicznie znajduję argumenty, dlaczego rzeczywiście nie zasługuje na sympatię. Jeśli kocham — idealizuję. Jeśli nienawidzę — demonizuję. Jeśli się boję — świat nagle zapełnia się zagrożeniami.

Świadomość nie jest więc bezstronnym reporterem rzeczywistości. Jest uczestnikiem wydarzeń. I właśnie dlatego pierwszy krok nie polega na wymianie jednej myśli na drugą. Polega na zmianie punktu obserwacji.

2. Pojawia się obserwator

Wyobraźmy sobie, że zamiast mówić: „jestem wściekły”, potrafię pomyśleć: „obserwuję w swoim umyśle bardzo silną złość”. Pozornie zmieniło się tylko zdanie, ale w rzeczywistości zmieniła się cała geometria sytuacji. Skoro mogę obserwować złość, istnieje zarówno złość, która jest obserwowana, jak i coś, co ją obserwuje.

Tymochowicz ten drugi poziom określa mianem samoświadomości. Świadomość przeżywa, samoświadomość wie, że przeżywa. Świadomość myśli, samoświadomość może obserwować proces myślenia. Świadomość się boi, samoświadomość potrafi zauważyć: „mój umysł generuje właśnie strach”. Świadomość chce zaatakować, a samoświadomość widzi: „mam impuls, aby zaatakować”.

W tej niewielkiej szczelinie między impulsem a obserwatorem zaczyna rodzić się wybór. Myśl przestaje automatycznie oznaczać działanie. Emocja przestaje być rozkazem. Impuls przestaje być decyzją.

Można pomyśleć: „powinienem go obrazić”, ale nie trzeba go obrazić. Można odczuwać zazdrość, zauważyć ją, nawet o niej powiedzieć, nie pozwalając jednocześnie, aby to zazdrość podejmowała decyzję. Najprościej można powiedzieć: myśl jest zdarzeniem psychicznym, a nie poleceniem; emocja jest doświadczeniem, a nie rozkazem; lęk jest informacją, a nie dyktatorem.

Tu zaczyna się to, co Tymochowicz nazywa wolnością mentalną. Nie chodzi o wolność od emocji, lecz o wolność wobec emocji.

3. Transformacja fundamentalna

Samo sporadyczne obserwowanie siebie nie jest jednak jeszcze zmianą fundamentalną. Każdemu zdarza się przecież pomyśleć: „chyba przesadziłem”, „dlaczego tak zareagowałem?”, „może jednak nie mam racji?”. Są to krótkie błyski refleksji, po których bardzo często wracamy do dawnego układu i ponownie stajemy się swoją złością, swoim strachem, własną racją i własnym ego.

Dlatego Tymochowicz proponuje odwrócenie układu odniesienia. Zamiast żyć według zasady: „jestem świadomością, która czasami staje się samoświadoma”, można spróbować przyjąć: „jestem osadzony w samoświadomości i posiadam świadomość, do której mogę wchodzić wtedy, gdy tego potrzebuję”.

To właśnie nazywa transformacją fundamentalną.

Nie oznacza ona unicestwienia świadomości. Emocje pozostają. Radość, miłość, seksualność, zachwyt, gniew i strach również pozostają. Zmienia się jednak relacja pomiędzy człowiekiem a tymi stanami. W starym układzie emocja może zarządzać człowiekiem. W nowym człowiek próbuje zarządzać swoją relacją z emocją.

Nie chodzi przy tym o przemianę człowieka w chłodnego analityka. Jeżeli słucham muzyki i jestem zachwycony, mogę zanurzyć się w zachwycie. Jeżeli patrzę na niezwykły krajobraz, nie muszę analizować własnego podziwu. Samoświadomość nie oznacza permanentnego laboratorium. Oznacza możliwość powrotu do pozycji obserwatora wtedy, kiedy naprawdę jest to potrzebne.

Image

4. Cztery poziomy sprawstwa

W dalszym rozwinięciu koncepcji pojawiają się cztery poziomy relacji człowieka z własnym umysłem: obserwacja, kontrola, zarządzanie i kreacja.

Obserwacja brzmi: „widzę swoją złość”. Kontrola: „nie pozwolę, aby zamieniła się w agresję”. Zarządzanie: „zastanowię się, co chcę z tą sytuacją zrobić”. Kreacja natomiast stawia pytanie: „jaki stan psychiczny, sposób interpretacji albo sposób działania chcę teraz zbudować?”.

To już nie jest wyłącznie psychologia reagowania, lecz psychologia sprawstwa. Człowiek ma nie tylko odpowiadać na świat, lecz stopniowo stawać się zarządcą własnej odpowiedzi na świat.

Jednym z charakterystycznych pojęć tego modelu jest „centrum przyzwoleń”. Nie należy rozumieć go jako konkretnego, potwierdzonego neuroanatomicznie ośrodka w mózgu, lecz jako funkcjonalny element modelu Tymochowicza. Idea jest prosta: czym innym jest pojawienie się emocji, a czym innym zgoda na to, żeby emocja przejęła sterowanie.

Mogę powiedzieć: „jestem wściekły”, a jednocześnie: „nie daję sobie przyzwolenia na poniżenie tego człowieka”. Mogę czuć lęk i jednocześnie zdecydować, że nie chcę, aby to lęk podejmował za mnie decyzję.

To zasadniczo różni się od tłumienia emocji. Nie chodzi o „nie wolno mi czuć”, lecz o: „wolno mi czuć, ale nie każda emocja musi otrzymać prawo do działania”.

5. Komunikat Otwarty: zamiast demonstrować emocję, można ją wypowiedzieć

W tym miejscu zaczyna się właściwy Komunikat Otwarty. Wyobraźmy sobie, że jestem wściekły. Mogę krzyczeć, trzaskać drzwiami, obrażać, karać milczeniem albo próbować się odegrać. Istnieje jednak jeszcze jedna możliwość: mogę powiedzieć, co naprawdę się we mnie dzieje.

„Jestem teraz bardzo zły. Mam nawet impuls, żeby powiedzieć ci coś naprawdę nieprzyjemnego. Nie chcę tego robić, ale chcę, żebyś wiedział, co się we mnie dzieje”.

Złość została ujawniona, ale nie została zamieniona w agresję. Emocja nie została wyparta, lecz opisana.

I właśnie dlatego jedną z najważniejszych definicji Tymochowicza można ująć następująco:

Komunikat Otwarty to werbalizacja samoobserwacji.

Nie tylko obserwuję siebie. Mówię drugiemu człowiekowi, co zobaczyłem. Widzę emocję — mówię o emocji. Widzę oczekiwanie — ujawniam oczekiwanie. Widzę potrzebę — nazywam potrzebę. Widzę własne ego — mogę powiedzieć o nim wprost. Widzę próbę manipulacji — mogę ją ujawnić.

To radykalnie zmienia komunikację.

Image

6. Dlaczego sama technika komunikacyjna nie wystarczy

Można nauczyć człowieka trzydziestu zasad dobrej komunikacji. Można powiedzieć: bądź empatyczny, mów prawdę, nie oceniaj, nie manipuluj, dowartościowuj, mów o emocjach, szanuj cudze granice, przepraszaj i jasno wyrażaj oczekiwania.

Problem polega na tym, że technika stosowana bez zmiany człowieka nadal pozostaje techniką. Może wręcz stać się kolejnym narzędziem manipulacji. Ktoś może nauczyć się języka empatii po to, żeby skuteczniej sterować otoczeniem. Można wypowiadać bardzo piękne słowa, a nadal traktować człowieka przedmiotowo.

Dlatego Tymochowicz odwraca proces. Nie proponuje najpierw zapamiętywania dziesiątek zachowań. Proponuje najpierw zmianę punktu obserwacji.

Jeżeli zaczynam rzeczywiście widzieć własną manipulację, ego, strach, potrzeby i oczekiwania, a następnie potrafię o nich mówić, duża część zasad Komunikatu Otwartego zaczyna pojawiać się spontanicznie. Nie dlatego, że zapamiętałem instrukcję. Dlatego, że stała się logiczną konsekwencją samoświadomości.

7. Prawda jako przeciwieństwo manipulacji

Manipulacja potrzebuje dwóch światów: tego, który pokazuję, i tego, który ukrywam. Mówię: „oczywiście zrobisz, jak zechcesz”, ale naprawdę liczę, że druga osoba poczuje się winna i zrobi to, czego oczekuję. Mówię: „nie zależy mi”, choć zależy mi ogromnie. Mówię: „nie jestem zazdrosny”, ale przez kolejne pół godziny próbuję karać kogoś chłodem.

Samoświadomość pozwala zauważyć tę różnicę. Można wtedy powiedzieć: „Powiedziałem, że mnie to nie obchodzi, ale widzę, że to nieprawda. Zależy mi bardzo i chyba dlatego próbuję udawać obojętność”.

To jest Komunikat Otwarty w jednej ze swoich najbardziej radykalnych postaci. Nie chodzi o mówienie wszystkiego wszystkim ani o brutalną szczerość. Chodzi o możliwie dużą spójność pomiędzy tym, co widzę w sobie, a tym, co świadomie komunikuję.

8. Ego nie musi umrzeć. Musi przestać być jedynym władcą

W wielu systemach rozwoju osobistego ego zostaje przedstawione jako wróg, którego trzeba zniszczyć. Tymochowicz proponuje ciekawsze rozwiązanie. Ego pozostaje. Problemem nie jest jego istnienie, lecz sytuacja, w której ego pozostaje jedynym centrum układu odniesienia.

Wtedy najważniejsze stają się moja racja, mój wizerunek, moja krzywda, moja pozycja i moja przewaga. Samoświadomość pozwala zobaczyć ego jako jeden z elementów umysłu, a obok ego może pojawić się empatia.

Nie trzeba wybierać: ego albo empatia. Możliwe jest ego i empatia.

Mam prawo mieć swoje potrzeby, ale druga osoba również je posiada. Mam prawo bronić własnej granicy, ale druga osoba także ma swoje granice. Mam prawo uważać, że mam rację, lecz czasami relacja może być ważniejsza niż triumf.

I tu pojawia się jedno z najbardziej nośnych pytań całej koncepcji: racja czy relacja?

Można mieć rację i zniszczyć relację. Można wygrać spór i przegrać człowieka. Samoświadomość tworzy możliwość zadania pytania: „O co właściwie teraz walczę? Czy naprawdę chodzi jeszcze o problem, czy tylko o to, żeby nie stracić twarzy?”.

Czasami racja rzeczywiście jest ważniejsza. Czasami trzeba postawić granicę, powiedzieć „nie” albo odejść. Ale bardzo często okazuje się, że nie bronimy prawdy. Bronimy własnego ego.

9. Oddziel człowieka od problemu

To jeden z najbardziej praktycznych skutków tej koncepcji. Człowiek zrobił coś złego — nie znaczy jeszcze, że jest złym człowiekiem. Powiedział głupstwo — nie znaczy, że jest głupi. Popełnił błąd — nie jest błędem.

Oddzielenie osoby od zachowania pozwala zachować jednocześnie prawdę i szacunek. Mogę powiedzieć: „To, co zrobiłeś, bardzo mnie zraniło”, zamiast „jesteś potworem”. Mogę powiedzieć: „uważam tę decyzję za fatalną”, zamiast „jesteś idiotą”.

To tylko pozornie detal językowy. W rzeczywistości zmienia całą strukturę konfliktu. Przeciwnikiem przestaje być człowiek. Problemem staje się problem.

10. Drugi człowiek nie jest statystą w moim filmie

Jeżeli jestem całkowicie zamknięty we własnej świadomości, bardzo łatwo traktować innych jak elementy mojego świata. Kierowca ma mnie zawieźć, pracownik wykonać zadanie, partner spełniać moje potrzeby, dziecko realizować moje wyobrażenia, klient kupić.

Drugi człowiek staje się funkcją.

Samoświadomość umożliwia dostrzeżenie czegoś banalnego, a jednocześnie niezwykle ważnego: drugi człowiek również posiada własny świat wewnętrzny. Nie jest statystą w moim filmie. Jest głównym bohaterem swojego.

Jego perspektywa dla niego może być równie oczywista, jak moja dla mnie.

I właśnie tutaj pojawia się inwersja.

11. Inwersja — stanąć choć na chwilę po drugiej stronie

Inwersję można najprościej rozumieć jako próbę zmiany układu odniesienia. Nie pytam już wyłącznie: „co ja sądzę o tobie?”, lecz próbuję zobaczyć: „jak ta sytuacja może wyglądać z twojego miejsca?”

Wyobraźmy sobie dwie osoby stojące naprzeciw siebie. Każda wskazuje swoją prawą stronę, ale fizycznie pokazują dwa przeciwne kierunki. Która ma rację? Obie, bo „prawo” zależy od układu odniesienia.

Podobnie może wyglądać wiele konfliktów psychologicznych. Ja widzę lekceważenie, ty zmęczenie. Ja widzę agresję, ty obronę granicy. Ja widzę zdradę, ty próbę ratowania siebie.

Nie oznacza to, że wszystkie interpretacje są równie prawdziwe. Oznacza tylko, że zanim uznam własną perspektywę za jedyną możliwą, warto zobaczyć, z jakiego miejsca mogła powstać perspektywa drugiego człowieka.

To jeden z fundamentów empatii.

12. Jeden problem nie musi przejąć całego życia

Tymochowicz rozwija również ideę „światów równoległych”, rozumianych psychologicznie, nie fizycznie. Życie człowieka składa się z wielu obszarów: rodziny, pracy, twórczości, zdrowia, przyjaźni, miłości, odpoczynku czy nauki.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy katastrofa w jednym świecie przejmuje cały umysł. Konflikt zawodowy zatruwa czas z rodziną, rozstanie niszczy zdolność pracy, a jedna krytyczna uwaga odbiera radość ze wszystkich innych sukcesów.

Samoświadomość może powiedzieć: „W jednym obszarze dzieje się coś bardzo trudnego, ale moje życie nie kończy się na tym obszarze”.

Nie jest to wypieranie problemu. To odmowa przyznania jednemu problemowi monopolu na całe życie psychiczne.

13. Umysł i metaumysł

W bardziej uporządkowanej wersji modelu Tymochowicz wprowadza pojęcia umysłu i metaumysłu. Umysł obejmuje codzienny proces psychiczny: myśli, emocje, pamięć, doświadczenia oraz procesy świadome i nieuświadamiane. Metaumysł jest poziomem, którego podstawową funkcją staje się samoświadomość.

Można więc powiedzieć, że umysł produkuje doświadczenie, natomiast metaumysł potrafi to doświadczenie obserwować i próbować nim zarządzać.

Między nimi powstaje jednak coś jeszcze: relacja wewnętrzna.

I tu pojawia się bardzo ważne pytanie: skoro samoświadomość ma być nadrzędnym obserwatorem i regulatorem, czy powinna traktować umysł jak wroga?

Według Tymochowicza — nie.

Własny umysł trzeba raczej objąć opieką.

Jeżeli się boi, warto zobaczyć jego lęk. Jeżeli cierpi, nie trzeba udawać, że cierpienia nie ma. Jeżeli jest zmęczony, warto zauważyć zmęczenie. Jeżeli posiada niekorzystny mechanizm, można próbować go zmienić, ale bez prowadzenia psychologicznej wojny domowej.

Najbardziej dojrzałym modelem relacji wewnętrznej nie byłaby więc dyktatura, lecz partnerstwo.

14. Samoakceptacja nie polega na ogłoszeniu własnej doskonałości

Jeżeli człowiek potrafi zdystansować się od własnego umysłu, może zacząć o nim mówić znacznie uczciwiej. „Lubię swój umysł. Jest bardzo kreatywny. W pewnych sytuacjach działa znakomicie, w innych przesadza. Czasami ulega wpływom. Czasami mnoży problemy. Jestem dumny z części jego osiągnięć, ale inne rzeczy chciałbym zmienić”.

I nagle znika konieczność wybierania pomiędzy dwiema skrajnościami: samouwielbieniem i samoponiżaniem.

Prawdziwa samoakceptacja nie musi brzmieć: „wszystko we mnie jest wspaniałe”. Znacznie dojrzalsza wersja brzmi: „mogę patrzeć na siebie bez konieczności fałszowania obrazu”.

Z tym wiąże się pojęcie autoedyfikacji — umiejętności dostrzegania własnej wartości bez popadania w grandiozę. Nie „jestem największy”, ale również nie „jestem nikim”. Znam własne mocne strony i nie muszę się ich wstydzić; znam słabości i nie muszę przez nie sobą pogardzać.

Co ciekawe, człowiek, który nie musi nieustannie walczyć o własną wartość, znacznie łatwiej dostrzega wartość innych. Nie musi nikogo pomniejszać, żeby samemu urosnąć.

15. Od relacji z samym sobą do relacji z innymi

W tym miejscu koncepcja zaczyna układać się w pewną symetrię. Po stronie relacji wewnętrznej pojawiają się autoedyfikacja, rozwój osobisty, opieka, partnerstwo i wewnętrzna harmonia. W relacji zewnętrznej ich odpowiednikami stają się dowartościowanie innych, wspieranie ich rozwoju, empatia, partnerstwo i harmonijne współistnienie.

Komunikat Otwarty przestaje więc być tylko komunikowaniem się z ludźmi. Staje się również sposobem komunikowania się człowieka z własnym umysłem.

A dalej zaczyna pojawiać się jeszcze większa konstrukcja.

16. Świadomość relacyjna

Do tej pory mamy mój umysł, obserwujący go metaumysł oraz relację pomiędzy nimi. Ale człowiek nie istnieje samotnie. W każdej rozmowie spotykają się przynajmniej dwa odrębne światy psychiczne.

Co się stanie, jeżeli obserwator potrafi objąć nie tylko własne doświadczenie, ale także próbować rekonstruować doświadczenie drugiej osoby?

Pojawia się coś, co można określić mianem świadomości relacyjnej.

Nie pytam już tylko: „co ja czuję wobec ciebie?” ani nawet „co ty możesz czuć?”. Zaczynam obserwować trzeci element: to, co powstaje pomiędzy nami.

Relację.

Jej napięcie, zaufanie, grę ego, manipulację, bliskość, próbę dominacji, wzajemne lęki i partnerstwo.

Relacja nie jest wtedy wyłącznie sumą dwóch osób. Sama staje się procesem.

Można mieć dwie świetne osoby, które tworzą fatalną relację, oraz dwie osoby pełne indywidualnych trudności, które wspólnie tworzą niezwykle dobrą strukturę. To oznacza, że nie wystarczy analizować A oraz B oddzielnie. Trzeba również zobaczyć A ↔ B.

Image

17. Multiumysł — najbardziej autorska część koncepcji

I właśnie od tego miejsca Tymochowicz przechodzi do najbardziej śmiałej części swojej teorii. Wprowadza pojęcie multiumysłu, który miałby oznaczać poziom, na którym punktem odniesienia przestaje być wyłącznie pojedynczy umysł.

Nie chodzi już tylko o: „obserwuję siebie”, a nawet nie tylko o „próbuję zrozumieć ciebie”. Chodzi o próbę objęcia szerszej struktury wielu perspektyw oraz relacji pomiędzy nimi.

To właśnie tutaj trzeba wyraźnie oddzielić praktyczny model psychologiczny od autorskiej hipotezy. Samoobserwację, metapoznanie czy przyjmowanie cudzej perspektywy można zestawiać z istniejącymi obszarami psychologii. Multiumysł w rozumieniu Tymochowicza jest natomiast jego własną konstrukcją teoretyczną.

Jako hipoteza prowadzi jednak do interesującego pytania: co stanie się z ludzkim sposobem myślenia, jeśli na chwilę przestaniemy traktować pojedyncze „ja” jako jedyny możliwy środek całego układu współrzędnych?

18. Transmentalizm — wyjść dalej niż zwykła empatia

Z tym wiąże się pojęcie transmentalizmu. W koncepcji Tymochowicza oznacza ono gotowość do bardzo głębokiego przyjęcia perspektywy innego umysłu.

Nie tylko: „współczuję ci”, lecz: „spróbuję zobaczyć sytuację tak, jak mogłaby wyglądać z twojego układu odniesienia”.

Oczywiście nikt nie może dosłownie stać się drugim człowiekiem ani uzyskać bezpośredniego dostępu do jego świadomości. Jednak samo dążenie do takiej zmiany perspektywy zmienia sposób komunikowania.

Zamiast pytać: „dlaczego ten człowiek zachowuje się tak idiotycznie?”, mogę zapytać: „co musiałoby być prawdziwe w jego świecie, żeby to zachowanie wydawało mu się sensowne?”

To jedno pytanie potrafi zupełnie zmienić strukturę konfliktu.

19. Człowiek jako podmiot, nie funkcja

W tym miejscu Komunikat Otwarty uzyskuje także wymiar etyczny. Jeżeli uznaję, że drugi człowiek posiada własną świadomość, potrzeby, lęki, historię i swój układ odniesienia, przestaje być przedmiotem.

Nie istnieje po to, aby mnie kochać, podziwiać, słuchać, kupować moje produkty czy spełniać moje oczekiwania.

Staje się podmiotem.

Wtedy empatia przestaje być grzecznościowym dodatkiem do komunikacji. Staje się logiczną konsekwencją uznania, że drugi człowiek jest równie realnym centrum doświadczenia jak ja.

20. Harmonia nie oznacza zgody we wszystkim

W modelu Tymochowicza ważną rolę odgrywa harmonia, ale nie należy jej mylić z uniformizacją. Harmonia nie oznacza, że wszyscy mają myśleć tak samo. Nie oznacza także braku konfliktu.

Można powiedzieć: „nie zgadzam się z tobą zasadniczo”, a jednocześnie: „nie odbieram ci prawa do istnienia, godności i własnej perspektywy”.

To jedna z najważniejszych różnic.

Dzisiaj bardzo łatwo przestajemy dyskutować z poglądem, a zaczynamy dyskredytować człowieka, który ten pogląd posiada.

Samoświadomość i świadomość relacyjna pozwalają te dwie rzeczy rozdzielić.

21. Jaźń, oświecenie i nirwana — najbardziej spekulatywny obszar modelu

Najdalej idąca część rozważań Tymochowicza dotyczy pojęć znanych z filozofii i tradycji duchowych: jaźni, oświecenia, nirwany i poczucia jedności. Próbuje on interpretować je za pomocą własnego modelu strukturalnego.

W jego hipotezie multiumysł miałby otwierać możliwość doświadczenia szerszego niż zwykła samoświadomość, natomiast jaźń miałaby pełnić funkcję spajającą poczucie tożsamości. Tymochowicz zastanawia się również, czy doświadczenia jedności z innymi ludźmi i naturą, opisywane w tradycjach mistycznych, można rozumieć jako szczególną zmianę układu odniesienia.

To interesująca hipoteza, ale właśnie tutaj należy zachować największą ostrożność. Nie ma podstaw, aby przedstawiać taki model jako potwierdzony neurologicznie mechanizm oświecenia czy naukową definicję nirwany. Można natomiast traktować go jako próbę stworzenia języka łączącego pytania psychologiczne, filozoficzne i fenomenologiczne.

22. Paradoks oświecenia: odkrycie własnej niewiedzy

Paradoksalnie najbardziej interesujący fragment tej części koncepcji nie dotyczy metafizyki. Tymochowicz opisuje doświadczenie, które nazywa oświeceniem, nie jako poczucie: „już wszystko wiem”, lecz wręcz przeciwnie — jako zobaczenie ogromu tego, czego człowiek nie wie.

To bardzo mocny paradoks poznania. Człowiek posiadający niewiele wiedzy może łatwo uważać świat za prosty. Im więcej poznajemy, tym więcej dostrzegamy pytań. Każda odpowiedź otwiera następnych dziesięć.

Dojrzałość intelektualna nie musi więc polegać na coraz większej pewności. Może prowadzić do coraz większej pokory.

Nie: „wiem wszystko”, lecz: „wiem wystarczająco dużo, żeby zobaczyć ocean własnej niewiedzy”.

23. Niedoskonałość przestaje być awarią człowieka

Z tego wynika kolejna ważna rzecz. Nie muszę być doskonały. Mój umysł również nie musi być doskonały. Mogę czegoś nie wiedzieć, pomylić się, zmienić zdanie albo przyznać, że wcześniejsze przekonanie było błędne.

To nie musi oznaczać klęski.

Najgroźniejszy nie jest człowiek, który się myli. Znacznie groźniejszy może być człowiek, który utracił możliwość zauważenia, że może się mylić.

Samoświadomość otwiera możliwość powiedzenia: „nie wiem”, „pomyliłem się”, „miałeś rację”, bez poczucia, że zawalił się cały mój świat.

24. Komunikat Otwarty jako praktyczna antymanipulacja

W tym sensie Komunikat Otwarty jest czymś znacznie większym niż stylem rozmowy. Jest praktyką ograniczania manipulacji przez zwiększanie widoczności własnych procesów.

Zamiast powiedzieć: „musisz to zrobić”, mogę powiedzieć: „bardzo mi zależy, żebyś to zrobił i widzę, że mam silną pokusę wywarcia na ciebie presji”.

Zamiast: „nic mnie to nie obchodzi”, mogę powiedzieć: „udaję obojętność, ale naprawdę bardzo mnie to dotknęło”.

Zamiast: „ty zawsze wszystko robisz źle”, mogę zauważyć: „jestem teraz zły i widzę, że zaczynam generalizować”.

Zamiast: „robię to dla twojego dobra”, mogę powiedzieć: „chcę, żebyś zrobił to, co ja uważam za dobre, i dostrzegam, że może być w tym także moja potrzeba kontroli”.

To bywa niewygodne. Ale właśnie dlatego może być prawdziwe.

25. Wolność mentalna nie oznacza kontroli nad światem

Tutaj trzeba postawić bardzo ważną granicę. Nie jesteśmy w stanie kontrolować całego świata. Nie wybieramy wszystkich chorób, wypadków, tragedii ani zachowań innych ludzi. Nie każdą reakcję organizmu można dowolnie przełączyć decyzją.

Nie można więc wyciągać z idei samoświadomości wniosku: „jeżeli cierpisz, sam to wybrałeś”. Byłoby to nie tylko błędne, ale również okrutne.

Najbardziej racjonalne znaczenie wolności mentalnej brzmi inaczej: nie zawsze wybieram to, co mi się przydarza, ale mogę zwiększać zakres wyboru tego, co zrobię z tym dalej.

To i tak bardzo dużo.

26. Pomiędzy bodźcem a reakcją pojawia się człowiek

Ktoś mnie krytykuje. Dawny automat może wyglądać tak: krytyka → złość → kontratak. W modelu samoświadomości pojawia się dodatkowy etap: krytyka → złość → obserwacja → decyzja.

Ktoś mnie odrzuca. Zamiast automatycznego ciągu: odrzucenie → cierpienie → samoponiżanie, może pojawić się: odrzucenie → cierpienie → obserwacja → pytanie, co właściwie z tego wynika.

Ktoś próbuje mnie sprowokować. Pomiędzy prowokacją a reakcją pojawia się możliwość zauważenia prowokacji.

I właśnie ten dodatkowy element może być jednym z najważniejszych praktycznych efektów całej koncepcji:

pomiędzy wydarzeniem a działaniem pojawia się człowiek.

27. Od „ja kontra świat” do „ja w relacji ze światem”

Całą drogę można opisać bardzo prosto. Najpierw istnieje moje „ja”: moje emocje, poglądy, racja, krzywda i oczekiwania. Potem pojawia się „ja obserwujące siebie”, które potrafi zobaczyć własne mechanizmy. Dalej „ja zarządzające relacją z własnym umysłem”. Następnie „ja dostrzegające ciebie jako odrębny podmiot”.

I wreszcie pojawia się my.

Nie jako kolektywizm, ale jako dostrzeżenie relacji istniejącej pomiędzy dwoma odrębnymi światami psychicznymi.

Właśnie tutaj może zaczynać się prawdziwa świadomość relacyjna.

28. Najgłębszy sens Komunikatu Otwartego

Po przejściu przez całą tę konstrukcję można zrozumieć, dlaczego Komunikat Otwarty nie powinien zaczynać się od ust. Zaczyna się znacznie wcześniej, od pytania:

„Z jakiego miejsca w sobie właśnie mówię?”

Czy mówi moje ego? Strach? Zazdrość? Potrzeba uznania? Chęć odwetu? Poczucie niższości? Grandioza? Nawyk? Metaprogram?

Czy potrafię zobaczyć, co właśnie się we mnie uruchomiło?

A zaraz potem pojawia się drugie pytanie:

„Czy widzę człowieka po drugiej stronie?”

Czy widzę osobę, czy tylko przeciwnika? Klienta? Pracownika? Żonę? Męża? Dziecko? Wyborcę? Katolika? Ateistę? Lewicowca? Prawicowca? Polaka? Niemca?

Czy za etykietą nadal dostrzegam odrębną świadomość?

Jeżeli potrafię zobaczyć siebie, nie gubiąc jednocześnie drugiego człowieka, pojawia się relacja. Jeżeli potrafię jeszcze powiedzieć prawdę o tym, co zobaczyłem w sobie — pojawia się Komunikat Otwarty.

29. Nie potrzebujemy identycznych poglądów. Potrzebujemy szerszego punktu odniesienia

Najlepszym rezultatem tej koncepcji nie byłby świat, w którym wszyscy myślą tak samo. Taki świat byłby przerażający.

Nie chodzi o stworzenie nowej ortodoksji ani grupy ludzi przekonanych, że „już wiedzą”. Wartość zaczyna się wtedy, gdy człowiek potrafi powiedzieć: „mam swoje poglądy, ale wiem, że mam poglądy; mam emocje, ale wiem, że mam emocje; mam ego, ale potrafię zobaczyć własne ego; mam doświadczenia, ale nie mylę ich z uniwersalną prawdą”.

To zupełnie inna jakość myślenia.

Nie zabiera człowiekowi tożsamości. Daje mu dystans do własnej tożsamości.

30. Człowiek jako proces, a nie gotowy produkt

W tym modelu człowiek przestaje być czymś ukończonym. Nie jest raz na zawsze „introwertykiem”, „cholerykiem”, „nieśmiałym”, „agresywnym” czy po prostu „takim już człowiekiem”.

Jest procesem.

Może obserwować własne nawyki, sprawdzać metaprogramy, zmieniać część reakcji, rozwijać empatię, uczyć się prawdy i budować inną relację zarówno ze sobą, jak i z ludźmi.

Nie wszystko jest plastyczne i nie wszystko można zmienić. Ale znacznie więcej może podlegać refleksji, niż sugeruje zdanie:

„Taki już jestem”.

31. Od obserwatora do partnera

Całą koncepcję można sprowadzić do niezwykłej ewolucji. Najpierw staję się obserwatorem własnego umysłu. Potem jego regulatorem. Następnie zarządcą. Później kreatorem. Ale ostatecznie najbardziej dojrzałym słowem okazuje się być może partner.

Nie chcę pokonać własnego umysłu. Chcę nauczyć się z nim żyć.

Nie chcę pokonać drugiego człowieka. Chcę nauczyć się tworzyć z nim relację.

Nie chcę unicestwić ego. Chcę, żeby obok ego pojawiła się empatia.

Nie chcę zabić emocji. Chcę, żeby były częścią życia, ale nie jego jedynym władcą.

32. I wtedy zaczyna się prawdziwa wolność

Być może właśnie tutaj znajduje się najważniejsza myśl całej koncepcji Piotra Tymochowicza.

Wolność nie zaczyna się wtedy, gdy świat robi to, czego chcę. To byłaby niemożliwa forma wszechwładzy. Wolność zaczyna się wtedy, gdy dostrzegam, że nie wszystko, co pojawia się w moim umyśle, musi automatycznie stać się mną.

Mogę się bać i działać. Mogę być zły i nie niszczyć. Mogę czuć zazdrość i nie manipulować. Mogę mieć ego i jednocześnie pozostawać empatyczny. Mogę mieć poglądy i nadal słuchać. Mogę się pomylić, nie tracąc poczucia własnej wartości.

Mogę powiedzieć: „nie wiem”. Mogę powiedzieć: „miałeś rację”. Mogę powiedzieć: „przepraszam”. Mogę powiedzieć: „boję się”. Mogę powiedzieć: „zależy mi”. Mogę nawet powiedzieć: „widzę, że próbuję tobą manipulować”.

I być może właśnie wtedy zaczyna się coś, co naprawdę zasługuje na nazwę wolności mentalnej.

Zakończenie. Komunikat Otwarty zaczyna się przed pierwszym słowem

Komunikat Otwarty można traktować jak zbiór zasad komunikacyjnych, ale w ujęciu Piotra Tymochowicza jego najgłębsza wersja rozpoczyna się znacznie wcześniej. Najpierw człowiek musi zobaczyć własny umysł. Następnie nauczyć się odróżniać myśl od decyzji, emocję od działania, ego od całego „ja”, człowieka od jego błędu i pogląd od osoby, która go posiada.

Potem mogą pojawić się obserwacja, kontrola, zarządzanie i kreacja. Później partnerstwo z własnym umysłem, empatia wobec innych, inwersja perspektywy i świadomość relacji. Dalej — już na poziomie autorskich hipotez Tymochowicza — pojawiają się multiumysł, transmentalizm, jaźń oraz próba interpretacji doświadczeń określanych od tysięcy lat jako oświecenie czy jedność.

Można z tym modelem dyskutować. I należy z nim dyskutować. Można pytać, które jego elementy zostaną potwierdzone przez badania, które będą wymagały zmiany języka, a które pozostaną filozoficznymi hipotezami.

Ale jedno pytanie wynikające z tej koncepcji warto zadać niezależnie od odpowiedzi:

Czy jestem każdą myślą, która pojawia się w mojej głowie — czy jestem również tym, kto potrafi tę myśl zobaczyć?

Jeżeli istnieje obserwator, istnieje przestrzeń. Jeżeli istnieje przestrzeń, pojawia się możliwość wyboru. Jeżeli istnieje wybór, zaczyna się odpowiedzialność.

A tam, gdzie zaczyna się odpowiedzialność za własne emocje, słowa i relacje, może rozpocząć się także prawdziwa wolność.

Nie wolność od świata. Wolność wobec własnego automatyzmu.

I być może właśnie tam zaczyna się najgłębszy sens Komunikatu Otwartego.

Społeczność

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

faderbit

🔴Niektórzy ludzie rodzą się z pewnymi istotnymi cechami zupełnie nie wiadomo skąd się biorącymi z logicznego punktu widzenia. Musi być coś głębszego, czego jeszcze nie widzimy teraz.🤔

faderbit

Moje zupełnie nieświadome życie w szkole podstawowej, przekształciło się w szkołę średnią, podczas której zazwyczaj następuje pewien rodzaj oświecenia, ale bardziej zrozumienia rzeczywistości. Często zdarza się, ze szkoła, albo profil, zupełnie nie odpowiada oczekiwaniom, ani zainteresowaniem, ani przede wszystkim naciskom "dobrej porady" rodzinnej, która może nie być zgodna z poziomem odczuwania nowotworzonej świadomości i często jest traktowana jako przymus. Tutaj zazwyczaj następuje albo zjawisko całkowitego poddania, albo bunt. To drugie, napędza zdrowy postęp w przeciwieństwie do pierwszego.

Zaloguj się