Artykuł

ŚWIADOMOŚĆ RELACYJNA

Autor artykułu: Roman Grelewicz (na podstawie szkoleń i Teorii Q Piotra Tymochowicza)

Największe odkrycie Teorii Q dotyczące człowieka

Ilustracja do materiału „Autor artykułu: Roman Grelewicz (na podstawie szkoleń i Teorii Q Piotra Tymochowicza) Największe odkrycie Teorii Q dotyczące”

Największą tajemnicą człowieka nie jest to, że potrafi myśleć. Nie jest nią nawet to, że posiada świadomość i dzięki niej doświadcza świata, rozpoznaje własne istnienie, czuje ból, miłość, lęk, zachwyt, pragnienie i przemijanie. Największa tajemnica zaczyna się dopiero wtedy, gdy świadomość zwraca się ku samej sobie, a człowiek przestaje być wyłącznie tym, kto przeżywa, i staje się również tym, kto obserwuje własne przeżywanie.

Ale nawet to nie jest jeszcze końcem drogi.

Psychologia zatrzymała się dzisiaj przed niezwykle ważnym progiem. Zaczęła coraz wyraźniej rozumieć znaczenie metakognitywności, czyli zdolności obserwowania własnych procesów poznawczych, oceniania ich i świadomego regulowania. Odkrywa, że człowiek może nie tylko myśleć, ale również rozpoznawać sposób, w jaki myśli. Może obserwować swoją pewność, własne błędy, reakcje, emocje i strategie poznawcze. Może spojrzeć na własną świadomość z pozycji obserwatora.

To odkrycie jest niezwykle ważne. Uważam jednak, że psychologia wciąż opisuje dopiero drugi krąg.

Teoria Q wskazuje krąg trzeci.

Jest nim świadomość relacyjna.

Nie jest ona inną nazwą samoświadomości. Nie jest bardziej rozbudowaną introspekcją. Nie jest też kolejną techniką pozytywnego myślenia ani nową odmianą inteligencji emocjonalnej. Świadomość relacyjna jest świadomością relacji zachodzącej pomiędzy świadomością a samoświadomością. Jest zdolnością wyjścia ponad samo przeżywanie i ponad samo obserwowanie przeżyć, aby zobaczyć cały dynamiczny układ, w którym świadomość wpływa na samoświadomość, samoświadomość wpływa na świadomość, a ich wzajemne oddziaływanie zaczyna tworzyć nową jakość.

To właśnie tę jakość nazywam trzecim kręgiem Teorii Q.

Pierwszy krąg: jestem świadomy

Pierwszy krąg stanowi świadomość. Nazwijmy ją literą A.

Świadomość jest zdolnością do przeżywania świata. Dzięki niej świat nie jest wyłącznie zbiorem fizycznych zdarzeń, lecz staje się osobistym doświadczeniem. Światło staje się widzeniem. Drganie powietrza staje się głosem. Reakcja układu nerwowego staje się bólem. Obecność drugiego człowieka może stać się miłością, zagrożeniem, bliskością albo tęsknotą.

Świadomość mówi: „Widzę”, „czuję”, „pamiętam”, „boję się”, „kocham”, „pragnę”. Dzięki niej człowiek nie tylko istnieje, ale wie, że istnieje w świecie i może w nim działać.

Świadomość nie oznacza jednak jeszcze rozumienia samego siebie. Można być świadomym własnego gniewu, lecz nie rozumieć jego źródła. Można świadomie podjąć decyzję, pozostając nieświadomym mechanizmu, który do niej doprowadził. Można cierpieć z powodu lęku i jednocześnie nie dostrzegać, że lęk ten jest wzmacniany przez sposób interpretowania rzeczywistości.

Człowiek świadomy może więc pozostawać pod ogromnym wpływem automatycznych wzorców, utrwalonych reakcji, dawnych doświadczeń i przekonań, których nigdy świadomie nie wybrał. Przeżywa swoje życie, lecz nie zawsze widzi strukturę własnego przeżywania.

Pierwszy krąg pozwala człowiekowi powiedzieć: „Jestem”.

Nie pozwala mu jeszcze w pełni zobaczyć, kim jest ten, który mówi: „Jestem”.

Drugi krąg: wiem, że jestem świadomy

Drugi krąg powstaje wtedy, gdy świadomość osiąga trwałość wystarczającą do tego, aby zacząć oddziaływać na samą siebie. Nazwijmy ten krąg literą B.

Świadomość przestaje być tylko strumieniem doznań, emocji i myśli. Zaczyna obserwować własne działanie. Człowiek nie tylko odczuwa gniew, ale rozpoznaje: „Jestem rozgniewany”. Nie tylko myśli, lecz zauważa sposób, w jaki powstają jego myśli. Nie tylko podejmuje decyzję, ale może zapytać, dlaczego wybrał właśnie tę możliwość.

Tak wyłania się samoświadomość.

W ujęciu Teorii Q większość ludzi nie pozostaje jednak w samoświadomości w sposób trwały. Doświadcza raczej jej przebłysków. Człowiek na chwilę widzi własny schemat, po czym ponownie się z nim utożsamia. Rozpoznaje, że działa pod wpływem emocji, lecz za moment znów staje się wyłącznie tą emocją. Dostrzega błąd swojego myślenia, ale nie potrafi utrzymać pozycji obserwatora.

Podobnie jak świadomość mogła kiedyś pojawiać się jako chwilowy błysk, tak samoświadomość wielu ludzi pozostaje zjawiskiem krótkotrwałym. Przychodzi najczęściej po fakcie: po wybuchu gniewu, po podjęciu złej decyzji, po utracie ważnej relacji. Człowiek mówi wtedy: „Teraz rozumiem, co zrobiłem”. Ale zrozumienie nie było obecne w chwili działania.

Metakognitywność oznacza w tym ujęciu możliwość uczynienia z samoświadomości procesu bardziej stałego. Człowiek może nie tylko od czasu do czasu zauważać własne myślenie, lecz świadomie umiejscowić swój układ odniesienia na poziomie obserwatora. Może zacząć identyfikować się nie tylko z treściami świadomości, ale również z tym, kto te treści rozpoznaje.

To zasadniczy przełom.

Człowiek przestaje mówić wyłącznie: „Jestem bezwartościowy”, a zaczyna dostrzegać: „W mojej świadomości pojawiła się myśl o mojej bezwartościowości”. Przestaje mówić tylko: „Nie dam rady”, a zaczyna rozumieć: „Mój umysł przewiduje teraz porażkę”. Nie musi już traktować każdej myśli jak prawdy, każdej emocji jak rozkazu i każdej reakcji jak niezmiennego elementu charakteru.

Metakognitywność otwiera zatem możliwość obserwowania i regulowania własnego procesu świadomego. Pozwala zarządzać uwagą, rozpoznawać błędy, regulować emocje, modyfikować nastrój, a nawet wpływać na sposób przeżywania własnego szczęścia.

Jest to odkrycie ogromne.

Ale nadal niepełne.

Samoświadomość obserwuje świadomość. Psychologia pyta więc: w jaki sposób obserwator może lepiej obserwować własny umysł?

Teoria Q stawia pytanie następne:

Czy możemy stać się świadomi nie tylko świadomości, lecz również samego aktu jej obserwowania?

Trzeci krąg: świadomość relacyjna

Jeżeli świadomość A oddziałuje na samoświadomość B, a samoświadomość B oddziałuje na świadomość A, to pomiędzy nimi istnieje relacja. Nie jest to relacja bierna. Obserwowanie zmienia to, co jest obserwowane, a to, co jest obserwowane, wpływa na obserwatora.

Kiedy zaczynam przyglądać się własnemu lękowi, lęk nie pozostaje dokładnie taki sam. Kiedy nazywam emocję, zmieniam sposób jej przeżywania. Kiedy rozpoznaję, że pewna myśl jest tylko interpretacją, osłabiam jej automatyczną władzę. Z drugiej strony siła emocji może zawęzić samoświadomość, zmienić sposób obserwowania siebie i narzucić obserwatorowi określony punkt widzenia.

Świadomość i samoświadomość wzajemnie się więc kształtują.

Relację pomiędzy nimi nazwijmy literą R.

To właśnie ona jest świadomością relacyjną.

Świadomość relacyjna nie obserwuje już tylko pojedynczej emocji, myśli czy reakcji. Obejmuje zarówno świadomość, jak i samoświadomość oraz sposób, w jaki te dwa poziomy na siebie oddziałują. Człowiek zaczyna dostrzegać nie tylko to, co przeżywa, i nie tylko to, że obserwuje swoje przeżycie. Staje się świadomy również tego, jak jego sposób obserwowania przekształca jego świadomość.

To jest moment wyjścia ponad siebie.

Człowiek może identyfikować się nie tylko ze świadomością i nie tylko z samoświadomością. Może umiejscowić układ odniesienia w samej relacji między nimi. Z tej pozycji widzi jednocześnie tego, kto przeżywa, tego, kto obserwuje, oraz proces zachodzący pomiędzy nimi.

Świadomość mówi: „Boję się”.

Samoświadomość mówi: „Widzę swój lęk”.

Świadomość relacyjna mówi: „Widzę, że sposób, w jaki obserwuję swój lęk, może go wzmacniać albo osłabiać. Widzę, że kiedy uznaję go za dowód swojej słabości, lęk rośnie, a kiedy traktuję go jako informację o stanie organizmu, pojawia się możliwość działania”.

To już nie jest wyłącznie wiedza o emocji.

To jest świadomość mechanizmu, który emocję organizuje.

I właśnie tutaj kończy się sama obserwacja, a zaczyna kreacja.

Metakognitywność obserwuje. Świadomość relacyjna tworzy

Metakognitywność pozwala człowiekowi obserwować własne procesy. Może powiedzieć: „Widzę, że myślę”, „widzę, że się boję”, „rozpoznaję, że mój osąd może być błędny”. Jej podstawową funkcją jest monitorowanie oraz regulowanie tego, co dzieje się w świadomości.

Świadomość relacyjna wykonuje krok dalej. Nie tylko obserwuje proces, ale pozwala wpływać na relację pomiędzy obserwatorem a procesem. Umożliwia zmianę samego układu odniesienia.

Z jej poziomu mogę nie tylko obserwować własną samoświadomość. Mogę również świadomie zwiększyć intensywność obserwowania albo ją osłabić. Mogę powiedzieć sobie: „Teraz przyjrzę się temu dokładniej”, ale mogę również rozpoznać, że nadmierne obserwowanie blokuje spontaniczność, i pozwolić świadomości w pełni zanurzyć się w wykonywanym działaniu.

To niezwykle ważne. Samoświadomość nie zawsze pomaga. Człowiek, który podczas każdego działania kontroluje każdy ruch, każde słowo i każdą reakcję, może utracić naturalność. Może stać się więźniem obserwatora. Dlatego istotą wyższego poziomu nie jest ciągła kontrola, lecz możliwość świadomego przemieszczania układu odniesienia.

Możemy wejść w świat „tu i teraz”, pozwolić sobie na pełne zanurzenie w działaniu, na chwilę ograniczając samoobserwację. Możemy zatracić się w muzyce, rozmowie, twórczości, ruchu albo miłości. Ale możemy także powrócić do pozycji samoświadomości, a następnie wznieść się do poziomu świadomości relacyjnej i zobaczyć, co właśnie wydarzyło się pomiędzy naszym przeżywaniem i obserwowaniem.

Nie chodzi o nieustanne stanie ponad sobą.

Chodzi o zdolność świadomego wyboru pozycji.

Człowiek zyskuje wówczas coś, czego wcześniej nie posiadał: możliwość sterowania nie tylko treścią myślenia, ale również poziomem, z którego siebie doświadcza.

Metakognitywność pozwala obserwować umysł.

Świadomość relacyjna pozwala reorganizować relację z własnym umysłem.

Metakognitywność daje człowiekowi lustro.

Świadomość relacyjna pozwala zmieniać położenie lustra, kąt patrzenia i relację między obrazem a obserwatorem.

Metakognitywność zwiększa nasze poznanie siebie.

Świadomość relacyjna otwiera możliwość świadomego współtworzenia siebie.

Człowiek jako twórca własnej świadomości

Kiedy mówię o kreowaniu siebie, nie mówię o kreowaniu wizerunku. Nie chodzi o to, aby człowiek nauczył się sprawiać wrażenie silniejszego, pewniejszego czy bardziej wartościowego. Nie chodzi wyłącznie o asertywność, autoprezentację ani budowanie korzystniejszego obrazu własnej osoby.

Chodzi o możliwość kreowania samej świadomości.

Człowiek nie tworzy jej z nicości. Posiada określone ciało, historię, pamięć, temperament, język i doświadczenia. Nie może po prostu wymazać tego, co go ukształtowało. Może jednak zacząć zmieniać relacje pomiędzy elementami, które tworzą jego aktualny sposób istnienia.

Może zmienić relację między myślą a emocją. Między pamięcią a teraźniejszością. Między lękiem a reakcją. Między własną wartością a opinią otoczenia. Między potrzebą kontroli a zdolnością tolerowania niepewności. Między pragnieniem miłości a sposobem, w jaki próbuje ją uzyskać.

Wtedy nie usuwa przeszłości, lecz zmienia jej funkcję. Nie niszczy emocji, lecz przestaje być przez nie bezwarunkowo kierowany. Nie wypiera dawnych wzorców, lecz rozpoznaje, jak się uruchamiają i jakie relacje je podtrzymują.

Właśnie dlatego świadomość relacyjna posiada potencjał wykraczający poza klasyczne rozumienie inteligencji. Pozwala nie tylko lepiej wykorzystywać posiadane zdolności, ale tworzyć warunki, w których inteligencja może się rozwijać. Pozwala wpływać na własną inteligencję emocjonalną, kreatywność, wrażliwość i zdolność uczenia się.

Nie oznacza to, że człowiek staje się wszechmocny. Oznacza, że przestaje być wyłącznie biernym rezultatem własnej historii.

Może stać się uczestnikiem procesu, w którym jego świadomość jest nadal tworzona.

Prawo trójsymetrii

Świadomość relacyjna jest bezpośrednią konsekwencją prawa trójsymetrii opisywanego przez Teorię Q.

Nie mamy tutaj do czynienia z prostą linią: świadomość, następnie samoświadomość, a później jeszcze jeden wyższy poziom. Mamy do czynienia z dynamicznym układem trzech elementów, które wzajemnie się wytwarzają i podtrzymują.

W języku Teorii Q możemy zapisać:

A — świadomość.

B — samoświadomość.

R — świadomość relacyjna.

Oddziaływanie A i B prowadzi do powstania R. Ale kiedy R już istnieje, nie pozostaje biernym rezultatem. Zaczyna wpływać zarówno na A, jak i na B. Świadomość relacyjna może zmieniać świadomość, a także sposób działania samoświadomości.

Oznacza to, że R nie jest jedynie opisem relacji.

Jest funkcjonalnym elementem układu.

Jeśli potrafię umiejscowić swój punkt odniesienia w świadomości relacyjnej, mogę wpływać na działanie obserwatora. Mogę pogłębić samoobserwację, gdy jest ona potrzebna, ograniczyć ją, kiedy przeszkadza, albo przekierować ją na inny obszar doświadczenia. Mogę również obserwować równocześnie świadomość i samoświadomość, a więc nie tylko własne przeżycie, lecz także sposób, w jaki to przeżycie poznaję.

To właśnie jest znaczeniem trzeciego kręgu.

Nie dodajemy do człowieka kolejnego psychicznego organu.

Odkrywamy nowy poziom organizacji już istniejących procesów.

Świadomość relacyjna wychodzi poza jednostkę

Najgłębsze znaczenie świadomości relacyjnej nie kończy się jednak w granicach pojedynczego człowieka. Jest ona wyjściem ponad siebie również dlatego, że pozwala uświadomić sobie relacje z innymi świadomościami.

Nie jesteśmy zamkniętymi pojemnikami, które spotykają się ze sobą dopiero wtedy, gdy zaczynają mówić. Od pierwszych chwil życia jesteśmy kształtowani przez relacje. Uczymy się własnej wartości w odpowiedzi na sposób, w jaki jesteśmy widziani. Uczymy się rozumienia emocji dzięki temu, że inni ludzie je rozpoznają, nazywają albo ignorują. Nasza świadomość rozwija się w polu obecności innych świadomości.

Dlatego świadomość relacyjna nie pyta jedynie: „Co dzieje się we mnie?”. Pyta także: „Co powstaje pomiędzy mną a drugim człowiekiem?”.

W relacji istnieją bowiem nie tylko dwie odrębne osoby. Istnieje również to, co wytwarzają pomiędzy sobą. Sposób mówienia jednej osoby zmienia reakcję drugiej. Ta reakcja powraca i wpływa na pierwszą. Tworzą się pętle zaufania albo podejrzliwości, otwartości albo obrony, bliskości albo oddalenia.

Świadomość relacyjna pozwala człowiekowi zobaczyć nie tylko własną intencję, ale także proces, który jego działanie uruchamia. Nie wystarczy już powiedzieć: „Chciałem dobrze”. Trzeba dostrzec, co zostało stworzone pomiędzy ludźmi.

To jest również nowy wymiar odpowiedzialności.

Nie odpowiadamy za wszystko, co dzieje się w drugim człowieku. Nie kontrolujemy jego świadomości. Ale odpowiadamy za własny udział w relacji, za świat, który współtworzymy poprzez słowa, emocje, gesty, decyzje i milczenie.

Człowiek świadomy relacyjnie nie pyta wyłącznie, kto ma rację.

Pyta, jaki proces właśnie powstaje.

Dispenza: trafna intuicja bez pełnego klucza

Do granicy tego odkrycia zbliżył się intuicyjnie Joe Dispenza. W swoich wystąpieniach i praktykach mówi o zdolności człowieka do przekraczania dotychczasowych wzorców, zmieniania siebie i stawania się twórcą własnego życia. Prowadzi ludzi ku doświadczeniom, w których mają przestać utożsamiać się z dotychczasowym ciałem, pamięcią, emocjami i utrwaloną wizją siebie.

Nie należy tej intuicji lekceważyć. Dispenza dostrzega coś niezwykle istotnego: człowiek nie musi do końca życia pozostać jedynie rezultatem przeszłości. Może uczestniczyć w tworzeniu swojej przyszłej postaci. Może przestać bezwiednie odtwarzać zapisane schematy i skierować uwagę ku temu, kim dopiero może się stać.

Problem polega na tym, że intuicja nie jest jeszcze wyjaśnieniem mechanizmu.

Dispenza mówi człowiekowi, że może stać się twórcą samego siebie. Próbuje doprowadzić go do takiego doświadczenia podczas medytacji i prowadzonych sesji. Nie wskazuje jednak wystarczająco precyzyjnie, skąd ta możliwość się bierze, jaki poziom świadomości ją uruchamia oraz jaka struktura pozwala człowiekowi świadomie przechodzić pomiędzy obserwowaniem i kreowaniem.

Teoria Q uzupełnia tę lukę.

Człowiek może kreować siebie nie dlatego, że samo pragnienie posiada magiczną moc. Może to robić dlatego, że nie jest skazany na identyfikowanie się wyłącznie ze świadomością ani nawet ze swoim obserwatorem. Może przenieść układ odniesienia do świadomości relacyjnej i z tego poziomu wpływać na relację między przeżywaniem a obserwowaniem.

Dispenza mówi: możesz stać się twórcą samego siebie.

Teoria Q odpowiada: tak, ale aby to zrozumieć, trzeba odkryć trzeci krąg.

Trzeba zobaczyć świadomość relacyjną.

To ona jest brakującym mechanizmem.

To ona wyjaśnia, dlaczego człowiek może nie tylko obserwować własne procesy, ale również zmieniać ich wzajemną organizację. To ona pozwala przejść od intuicji o samokreacji do próby zbudowania spójnego modelu człowieka.

Odkrycie, a nie kolejna metoda samorozwoju

Świadomość relacyjna nie powinna zostać sprowadzona do kolejnego ćwiczenia, kursu czy atrakcyjnego hasła. Jeżeli koncepcja ta jest trafna, oznacza zmianę samego modelu człowieka.

Dotychczas mogliśmy wyobrażać sobie człowieka jako istotę świadomą, która w szczególnych chwilach potrafi spojrzeć na siebie z pozycji obserwatora. Metakognitywność rozwija ten model, pokazując, że obserwowanie własnego poznania może stać się trwałą zdolnością.

Świadomość relacyjna mówi jednak coś więcej.

Człowiek może stać się świadomy relacji pomiędzy obserwatorem a obserwowanym procesem. Może obserwować akt obserwacji. Może wpływać na jego intensywność, kierunek i funkcję. Może świadomie przechodzić pomiędzy zanurzeniem w doświadczeniu, samoświadomością i świadomością relacyjną.

Nie jest już tylko przedmiotem własnych procesów psychicznych.

Nie jest nawet wyłącznie ich obserwatorem.

Staje się uczestnikiem struktury, która te procesy wytwarza.

To właśnie otwiera możliwość kreacji własnej świadomości, własnej inteligencji, emocjonalności i sposobu istnienia w relacjach.

Nie oznacza to uwolnienia od wszystkich ograniczeń. Oznacza jednak koniec przekonania, że człowiek może jedynie odtwarzać to, co zostało w nim wcześniej zapisane.

Największa granica człowieka

Być może przez całe wieki szukaliśmy ludzkiej wolności w niewłaściwym miejscu. Próbowaliśmy odnaleźć ją w możliwości wyboru pomiędzy gotowymi decyzjami. Tymczasem znacznie głębsza wolność może polegać na zdolności wpływania na strukturę, z której nasze decyzje dopiero się wyłaniają.

Świadomość pozwala nam doświadczać.

Samoświadomość pozwala zobaczyć to, czego doświadczamy.

Metakognitywność pozwala świadomie obserwować i regulować proces poznania.

Świadomość relacyjna pozwala dostrzec i przekształcać relację pomiędzy przeżywaniem, obserwowaniem i działaniem.

Pierwszy krąg mówi:

„Jestem świadomy”.

Drugi krąg mówi:

„Wiem, że jestem świadomy”.

Trzeci krąg mówi:

„Jestem świadomy relacji, która zachodzi pomiędzy moją świadomością a samoświadomością — i mogę stać się uczestnikiem jej przemiany”.

Nie jesteśmy wyłącznie treścią własnych myśli.

Nie jesteśmy wyłącznie swoimi emocjami.

Nie jesteśmy nawet tylko obserwatorami tego, co dzieje się w naszym umyśle.

Możemy stać się świadomi samej relacji, która organizuje nasze doświadczenie.

A kiedy relacja staje się świadoma, przestaje być wyłącznie losem.

Może stać się przestrzenią kreacji.

To jest świadomość relacyjna.

To jest trzeci krąg Teorii Q.

I być może właśnie tutaj zaczyna się nie tylko nowe rozumienie ludzkiego umysłu, ale następny etap świadomej ewolucji człowieka.

Społeczność

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Rozpocznij rozmowę — nie ma jeszcze komentarzy.
Zaloguj się