Moje życie – Piotr Tymochowicz
MOJE ŻYCIE – PIOTR TYMOCHOWICZ
CZĘŚĆ DWUDZIESTA CZWARTA
Poezja Leśmiana – To Soczysta Geometria Egzystencji
#Piotr Tymochowicz#autobiografia#Moje życie#Bolesław Leśmian#fizyka#teoria względności#mechanika kwantowa#Einstein#Spinoza#czasoprzestrzeń#semantyka#geometria#poezja#próżnia#obserwator
Poezja Leśmiana – To Soczysta Geometria Egzystencji
(Moje Życie – z mojego subiektywnego punktu widzenia)
Autor: Piotr Tymochowicz
teoriaq.com

Szczególna Teoria Względności Alberta Einsteina – pokazuje jak pojęcia czasu – i przestrzeni – są wzajemnie – zamienne. To niesamowite – ale różni je często – tylko znak – minus. Na sam ruch w czasoprzestrzeni można patrzeć jak na hiperboliczny obrót. W zasadzie – nie ma żadnego ruchu – sa obroty hiperboliczne.
U Leśmiana – wymiar przestrzenny – na przykład lasu zamienia się z lubością – w czyste pojęcie – czasu. Sam rytm i rym – pokazuje coś znacznie więcej niż semantyczną – symetrię. Mamy bowiem – „dziewczynę” która raz biegnie „lasem” a raz biegnie „czasem” na przykład.
U Leśmiana – jeśli się biegnie „za szybko” lub za bardzo „osobliwie” można dotrzeć do „bezczasu” – czyli zatrzymać się na swoistym horyzoncie zdarzeń. To samo dzieje się fizycznie – gdy za bardzo zbliżymy się do horyzontu – osobliwości Czarnej Dziury – Czas – zamiera wtedy w bezruchu – przynajmniej z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora.
W Ogólnej Teorii Względności – w pewnym sensie znika – pole sił grawitacyjnych, grawitacja – manifestuje się jako przejaw istnienia pewnej nowej geometrii, zakrzywionej – geometrii czasoprzestrzeni. W pewnym sensie – każdy obiekt fizyczny zmienia, deformuje otoczenie czasoprzestrzenne wokół siebie – tak jakby „zakrzywiona” próżnia – czy jej geometria – upodobniała się do danego obiektu.
W poezji leśmianowskiej – kulawy żołnierz wracający z wojny – podobnie deformuje – swoim kalectwem – swoje lokalne – mijane środowisko. Mija – kulejące drzewa, kulawy pomnik …
Energia jest jak wiadomo równoważna – masie. Trochę tak jakby wielkość masy była odzwierciedleniem stopnia zdeformowania, zapętlenia się – samej czasoprzestrzeni. Czyli energia może się zamienić w grudkę masy, lokalna masa – może wyzwolić równoważną – energię.
U Leśmiana – żyjątka pewnej łąki – postanowiły uwolnić ze swojej masy życiowej czystą energię – spleść ją z energią mgły i stworzyć – żywą masę – czyli postać łąkowej dziewczyny. Nie udało się – za dużo energii potrzeba na splot energii by zamienił się w masę – pokazuje to pięknie zależność mc2.
W mechanice kwantowej – obserwator w pewnym sensie – współkreuje obserwowany obiekt. Podobnie u Leśmiana – osobliwość konstruktu świata – stwarza równie osobliwe postacie. Każda postać – rzutuje na świat – swoje podobieństwo – czasem wierne, czasem przejaskrawione. Miłość seksualna – młodzieńca – jest silniejsza niż on sam, niż jego ludzka identyfikacja. To żywioł – nad którym nie sposób – zapanować. To raczej on – panuje nad nim. Dlatego lustrzanym – partnerem – młodzieńca nie jest róża pod kloszem, ale zwykła, giętka i bezlitosna w miłosnym uścisku – piła.
Próżnia u Leśmiana – nie jest bierną, nic nie znaczącą – Nicością. Jest raczej gotującym się tyglem – sprzecznych ze sobą – bezpostaciowych obiektów i zdarzeń. Podobnie we współczesnej fizyce – dochodzimy do wniosku – że Nicość jako taka – nie istnieje – zamiast niej mamy zupę – nieustannych fluktuacji cząstek i antycząstek.
Do tego dochodzi – bezosobowa – sprawczość samej natury, samej próżni, próżni – jako symbolu – twórczego ale bezosobowego rozciągłego obiektu. Dlatego – próżnia jest niepojęta, trochę nieludzka, trochę okrutna, ale przecież to ona – nas i wszystko wokół stwarza, więc wymaga jakby pewnego szacunku :
„ i była próżnia w całym niebie, a ty z tej próżni – czemu drwisz, skoro ta próżnia nie drwi z ciebie”
Leśmianowska sprawcza – próżnia – jest czymś podobnym do bezosobowego Boga – Barucha Spinozy.
Myślę, że gdyby mieli okazję osobiście się poznać : Spinoza, Einstein, Leśmian natychmiast by zostali przyjaciółmi. Splotła by ich razem relacja, której sami być może – dobrze by nie rozumieli.
Na poezję Leśmiana można spojrzeć jak na nie tylko spójny i niesamowity systemowy obraz wieloświata – ale także jako na wewnętrzny własny język który staje się jego elementem. Podobnie jak matematyka – nie tylko jest narzędziem fizyki – ale w fizyce teoretycznej – staje się elementem – samej fizyki, ponieważ nie istnieje inny niż abstrakcyjno matematyczny model świata. Trochę tak jakby fundamentem świata rzeczywistego – stawały się nierzeczywiste składniki abstrakcji.
Język ten – w pewnym momencie – tworzy wielowymiarowe geometrie. Przecież – bezczas, bezświat, bezżycie – nie są zaprzeczeniami czasu, świata, życia – ale jakimś równoległym – innym wymiarem. Świat ten – jest pełen osobliwości – podobnie jak świat rzeczywisty pełen jest czarnych dziur w wymiarze kosmicznym.
Leśmian nie tylko tworzy neologizmy – jako zlepki znanych słów – nowe słowa, nie tylko noologizmy – słowa jakich dotąd nie było, ale coś, co proponowałem nazwać jako newlogizmy – czyli niby znane, niby istniejące słowa – ale skonstruowane czy przemyślane od nowa – z zupełnie innym zakresem znaczeniowym. Tak jakby Leśmian proponował nazwanie wszystkiego – od nowa – inaczej.
Wtedy można dosłownie niemal powiedzieć, że oto mamy nowy typ języka nowy typ semantyki – nie tylko komunikacyjnej, nie tylko poznawczej intuicjonistycznie ale wręcz – sprawczo – zdolnej tworzyć – nowe światy.
Leśmian tworzy coś – czego dotąd brakowało matematyce i fizyce jednocześnie. Performatywnego – sprawczego przejścia – od matematyki do fizyki. Punktu – w którym – matematyka – nagle staje się fizyką – tego świata.
Teoretycznie można się pokusić na to aby przewidzieć coś na kształt rozmówek : polsko - le
MOJE ŻYCIE • PIOTR TYMOCHOWICZ • teoriaq.com