Moje życie – Piotr Tymochowicz

MOJE ŻYCIE - PIOTR TYMOCHOWICZ - 2

CZĘŚĆ DRUGA

Polacy w NRD… Trudny temat TABU

#Piotr Tymochowicz#autobiografia#NRD#Berlin Wschodni#PRL#pamięć#Polacy w NRD

BEZ CENZURY

Autor: Piotr Tymochowicz

teoriaq.com

Złoty ornament oddzielający części tekstu.

Pamiętam, że jako dziecko przeżywałem przyjazdy wakacyjne do Polski jako wyprawy nie tylko do innej przestrzeni, ale do innego czasu. Miałem wrażenie cofania się w przeszłość.

Jako dziecko nie mogłem pojąć nobilitacji klasy robotniczo-chłopskiej, kojarzącej mi się z najniższymi warstwami społecznymi, analfabetyzmem, poddaństwem i pewną zaciętością graniczącą z pieniactwem. Nie miałem poczucia wyższości – po prostu nie rozumiałem, jaka jest wartość w windowaniu ludzi na szczyty władzy bez niezbędnych kompetencji i edukacji.

Siermiężność i szarość PRL-u, połączona z powszechnym brudem i byle-jakością, kompensowały mi cudowne opowieści moich dziadków. Jednak prawdziwy kontakt z powszechną patologią PRL miałem paradoksalnie nie w samej Polsce, ale w sercu NRD – w Berlinie Wschodnim.

Dwa razy w tygodniu uczęszczałem tam do popołudniowej szkoły polskiej przy ambasadzie. Nieraz po zajęciach zostawałem z rodzicami dłużej i wtedy byłem mimowolnym świadkiem przerażających zachowań moich rodaków.

Oczywiście nie lubię generalizować, ale pamiętam, jak wielokrotnie zapadałem się pod ziemię ze wstydu, widząc zachowania Polaków przyjeżdżających regularnie po otwarciu granicy w latach 70.

Wiem, że do dziś funkcjonuje mocne przekonanie usprawiedliwiające te zachowania: przecież byliśmy ofiarami wojny, agresorem byli Niemcy, byliśmy biednym i zacofanym krajem, w niemal każdej rodzinie ktoś zginął z rąk niemieckich.

To jest jasne i nie mam zamiaru temu zaprzeczać. Ale panoszenie się w Berlinie grup polskich wyrostków i dorosłych mężczyzn, wykrzykiwanie „Heil Hitler!”, „Hände hoch!”, plucie młodym Niemcom w twarz, ubliżanie dzieciom i urządzanie pijackich burd – to nie budowało ani przyjaznych odczuć, ani szacunku.

Pamiętam, jak starsi Niemcy porównywali te polskie grupy do sowieckich żołnierzy sprzed trzydziestu lat.

Żyłem w świecie, który nie żył wojną, ale próbował budować nową przyszłość. Wychowywano mnie w przekonaniu, że nie wolno popierać odpowiedzialności zbiorowej. Cóż jest winne dziecko, że urodziło się dwadzieścia lat po wojnie akurat w takim kraju? To było dla mnie oczywiste.

Byłem świadkiem konkretnych scen, które do dziś mam przed oczami:

Publicznego załatwiania się w metrze na stacji, na peronie, przez pijanych wyrostków z Polski

Poniżania Niemców w każdym wieku, wręcz torturowania ich na ulicy

Próby zbiorowego gwałtu na może dwunasto- czy trzynastoletniej Niemce, której przedtem kazano się rozebrać do naga

Pijackiego ubliżania, plucia w twarz, pobić na ulicy – nie tylko wobec starszych, ale też wobec bardzo młodych ludzi i dzieci

Nie wiem, dlaczego głównie patologia zjeżdżała się do Berlina, ale z relacji mojej mamy wiem, że odbywały się debaty na najwyższych szczeblach, czy nie lepiej powtórnie zamknąć granicy między rzekomo bratnimi krajami. Wierzyłem jej, bo widziałem to na własne oczy. Ona, jako wielka polska patriotka, też to wszystko głęboko przeżywała.

Wtedy, w dzieciństwie, zacząłem się bać. Nie Niemców, nie Amerykanów. Bałem się moich własnych rodaków w Berlinie Wschodnim.

Wiedziałem już wtedy, że żadną wojną sprzed trzydziestu lat nie da się tego usprawiedliwić. Nie mogłem zrozumieć opieszałości policji NRD – jakby bali się narazić notablom partyjnym, działając przeciwko „bratniemu narodowi”. Widziałem, jak Niemcy znoszą to w pokorze, w ciągłym poczuciu winy za działania przodków. Nigdy nie widziałem u nich reakcji odwetowej.

A ja umierałem wtedy ze strachu i ze wstydu. Zdarzało się, że obelżywe przekleństwa rzucano pod moim adresem, myśląc, że jestem Niemcem.

To był też czas zmasowanych „nalotów” Polaków na sklepy spożywcze i z butami, gdzie kupowano za jednym razem po 100 czy kilkaset par butów. Tworzyły się kolejki pełne agresywnego oczekiwania, z których siłą wyrzucano Niemców – jako „gestapowców”.

Nigdy nie widziałem, by jedni Polacy przywoływali do porządku drugich. Widać było totalne przyzwolenie na te haniebne zachowania.

Utkwiło mi to mocno w pamięci, bo nie były to wybryki okazjonalne. Widziałem takie obrazki niemal za każdym razem.

Może dlatego – nie podzielałem już jako dziecka bezmyślnego uwielbienia dla własnego narodu. Coraz mocniej identyfikowałem się z poniżanymi Niemcami, szczególnie gdy znęcanie się dotyczyło młodzieży czy dzieci.

Rozumiem, że nie da się tego przypisać wyłącznie jednostkom. To był skutek ubóstwa, niedoborów, braku edukacji i ciągłego życia wojną, która minęła ponad 30 lat temu. Ale czy to wystarczający powód, by rodaków w pełni usprawiedliwić? Czy fakt, że Polacy ucierpieli mocniej niż inni Europejczycy, tłumaczy takie zachowanie gości w nowej sytuacji geopolitycznej?

Nie przemawia to do mnie.

Coraz mniej chętnie przyjeżdżaliśmy do wschodniej części Berlina. Moją bytność w polskiej szkole ograniczyliśmy do jednego dnia w tygodniu – i tak wydawało mi się to zbyt wiele.

Przyznam szczerze, że nie najlepiej się czuję, pisząc o tym wszystkim. Towarzyszy mi przekonanie, że może nie powinienem, że to daleka przeszłość, że dziś wielu zarzuci mi złe intencje.

Ale dokładnie taka była Prawda z mojego subiektywnego punktu widzenia – czy to się komuś podoba, czy nie.

Ciągle jednak wierzę, że Prawda, której byliśmy bezpośrednimi świadkami, ma znacznie większą wartość – nawet jeśli jest przykra i niewygodna – niż jakakolwiek poprawność polityczna czy społeczna.

Napiszcie mi proszę w komentarzach – czy podzielacie moje zdanie? Czy uważacie, że o takich rzeczach trzeba mówić, nawet po latach?

#Historia #PRL #NRD #Berlin #Tabu #Mentalność #Pamięć #Tożsamość #Refleksje #Prawda

Złoty ornament oddzielający części tekstu.

MOJE ŻYCIE • PIOTR TYMOCHOWICZ • teoriaq.com

Premium

Chcesz poznać całą historię? Pełny odcinek, bez skrótów i ograniczeń, czeka na Ciebie w wersji Premium.

Zaloguj się lub załóż konto, aby uzyskać dostęp do pełnego materiału.

Społeczność

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Piotr

Bardzo ważna wypowiedź. Stanowczo należy mowić o takich sprawach. Nawet jak są niewygodne

Zaloguj się