Moje życie – Piotr Tymochowicz

MOJE ŻYCIE - PIOTR TYMOCHOWICZ - 6

CZĘŚĆ SZÓSTA

    Powrót do Przeszłości

#Piotr Tymochowicz#powrót do Polski#Berlin#mentalność#społeczeństwo#media#edukacja

Powrót do Przeszłości

Autor: Piotr Tymochowicz

teoriaq.com

Ilustracja 1 z 2 do materiału „CZĘŚĆ SZÓSTA Powrót do Przeszłości”

I kiedyś musiał nastąpić ten dziwny moment. Moment powrotu do Polski. Musiał – bo był następstwem konstrukcji psychicznej moich rodziców patriotów, odrzucających wszelkie propozycje azylu i zmiany obywatelstwa.

Wielokrotnie mieliśmy takie propozycje. Sugestie, aby zostać, aby przyjąć niemieckie obywatelstwo. Moi rodzice wszystkie zdecydowanie odrzucili. Mój ojciec – mimo negatywnych doświadczeń kombatanckich – zawsze podkreślał, że nigdzie nie było mu tak dobrze i nie miał takiego uznania jak w Niemczech, ale że jego rodzinne korzenie pozostały w Polsce. Był jeszcze argument finansowy: w Niemczech mogliśmy żyć na poziomie klasy średniej, ale w Polsce, za te same zarobione pieniądze, mogliśmy żyć na znacznie wyższym poziomie.

Dla mojej mamy koronnym argumentem był fakt, że gdybyśmy zdecydowali się na azyl, nie moglibyśmy przyjeżdżać do Polski – a tym samym zerwane by były rodzinne więzy z moimi dziadkami, a to było dla niej nie do pomyślenia. Nikt wtedy nie przewidywał, że za kilka lat diametralnie zmieni się sytuacja geopolityczna i że wraz z upadkiem Związku Radzieckiego zmieni się ustrój w Polsce.

Rodzice raczej zakładali, że po powrocie i tak będziemy mogli często przyjeżdżać do niezbyt odległego Berlina i nie stracimy kontaktu z licznymi przyjaciółmi.

Jednak dla mnie – jako dla dziecka – to była ogromna zmiana, przed którą się broniłem. W końcu najwcześniejsze wspomnienia, pierwsze przyjaźnie, pierwszą miłość i harmonię życia wśród jezior i lasów trwale kojarzyłem z Berlinem i jego okolicami. Polskę odbierałem jak inną planetę – w zupełnie innym czasie historycznym.

Z drugiej jednak strony – już jedną wielką zmianę przeżyłem, przenosząc się z Berlina Wschodniego do Zachodniego – więc miałem w sobie nutkę ciekawości, jak sobie poradzę kolejnym razem i będę w stanie dopasować się do zupełnie innego środowiska.

W pewnym sensie nigdy w pełni nie przystosowałem się do nowego życia w Polsce, mimo potem licznych zmian politycznych i gospodarczych. Po latach rozumiem, że pełną charakterystykę danego środowiska wcale nie definiuje tylko swoboda gospodarcza wolnego rynku ani względy polityczne panujące w danym kraju, ale przede wszystkim sami ludzie – z ich mentalnością, schematami obyczajowymi, kulturowymi oraz relacjami międzyludzkimi.

Nigdy nie byłem w stanie przystosować się do swoistego zakazu uśmiechania się do obcych ludzi, zakazu pozdrawiania obcych na tej samej ulicy – co w Berlinie było normą. Zawsze będzie mnie irytować polski sposób bycia, który można uogólnić na kilka warstw społecznych:

🔻 Warstwa Pańszczyźniana

W warstwie robotniczo-chłopskiej: zaciętość i pieniactwo połączone z czołobitnością wobec silniejszych, czy wobec tych, od których zależy los, w myśl piosenki: „chłop żywemu nie przepuści". Taka mentalność chłopów pańszczyźnianych. Ludzie ci to najbardziej agresywna warstwa, często „krwiożerczych emerytów", którzy karabiny zamienili na parasolki do okładania nimi innych głów, a bagnety na laski. To towarzystwo księdza Rydzyka rodem z Radia Maryja, ale i rycerze Chrystusa, i zastępy innych kościelnych dewotów.

🔻 Warstwa Dulskich

W warstwie zakłamanego drobnomieszczaństwa o mentalności Dulskich: przekonanie, że życiową zaradność i skuteczność liczy się nie miarą wykształcenia czy umiejętności, ale sprytem życiowym, cwaniactwem i pozerstwem. To warstwa tzw. „załatwiaczy", często nobilitujących krętactwo, łapownictwo, korupcję i nastawionych roszczeniowo do całego życia. To ludzie przekonani, że wszystko im się należy, mimo braku jakichkolwiek kompetencji – przez sam fakt, że żyją, że należą do kraju cierpiących ofiar. Ich sposób na życie to nieustający survival kosztem innych. W tej warstwie najbardziej pogardzanym człowiekiem jest „frajer". To określenie kojarzące się z „cwelem" z kultury więziennej grypsujących. Największym nieszczęściem jest dać się „sfrajerzyć". Warstwa ta zaadoptowała powiedzenie żołnierzy, że na wojnie trzeba zabijać, aby nie zostać zabitym, do postaci strawestowanej: „trzeba oszukiwać frajerów, aby nie dać się zrobić we frajera".

🔻 Warstwa NeoSzlachecka

W warstwie mieszczaństwa właściwego: przekonanie, że jest się kimś znacznie lepszym niż całe pospólstwo, wybranym, niedocenionym i potępianym przez życiowych wrogów. To Polacy przekonani o swoim szlacheckim czy magnackim rodowodzie – „Szlachta pełną gębą – to my, wybrani Polacy". „Oszukiwać to my – a nie nas". To z pośród nich będzie się wywodzić cała kasta tzw. Nowobogackich, czy wysiadających w waciakach i słomianych butach z Maybachów i najnowszych modeli Mercedesa z kuloodpornymi, przyciemnianymi szybami. To zamarynowane „słoiki" przedstawiające się jako Warszawiacy, ponieważ dwa miesiące już mieszkają w stolicy.

W Polsce powstaną jeszcze trzy dodatkowe warstwy kastowości:

👑 Kasta Wybrańców

Kasta Wybranych – przekonanych o swojej wyjątkowości nie dzięki majątkowi, ale dzięki mafijnym wpływom i przynależności do grupy najbardziej wpływowych ludzi. To będą politycy, a niezależnie od nich: sędziowie, prokuratorzy, komornicy, syndycy, wyżsi rangą wojskowi, ludzie służb specjalnych, wyżsi rangą policjanci i urzędnicy.

To oni będą dopełniać ten krajobraz swoją ostentacyjną bezkarnością i bezczelnością w niszczeniu innych ludzi i ich majątków. Wewnątrz tej kasty znajdą się podziały wewnętrzne na: Partyjnych Żołnierzy, Baronów, Tłuste Koty.

🎭 Kasta Uzurpatorów

Czy zwyczajnie pozerów – żyjących z naiwności innych ludzi. Koronnym przykładem jest literacki przykład fałszywego konsula w Wiedniu. Czasem ludzie ci będą się mieszać rzeczywiście z Kastą Wybraną – co będzie dla nich swoistą legitymizacją przyjmowanych póz. To będą fałszywi agenci służb, podający się za takowych. Przykładem może być Adam Chmielewski – były prezes firmy paliwowej Victoria, pozujący na doświadczonego agenta WSI, potem ABW. To pani od dojenia krów, której poza na światową damę rzeczywiście mogła na moment zmylić, ale prawdziwy brak kompetencji wychodził zawsze, jak „szydło z worka" – pani Premier Beata Szydło. To Rafał Wasiak – pozujący na generała kozackiej armii na Ukrainie i rzecznika Nowych Praw Obywatelskich. To również Samozwańczy Prezydent na Uchodźctwie – Jan Potocki. Czy rzekoma polska księżna Angelika Jarosławska – ponieważ miała kilku miesięczny staż w byciu żoną jakiegoś księcia z Urugwaju czy Panamy.

😢 Kasta Pokrzywdzonych

To przykład kasty mieszanej, do której należą przedstawiciele różnych warstw, których będą zawsze jednoczyć hasła cierpiętnicze i martyrologiczne. Malkontenctwo, obsesja narzekania na wszystko i na wszystkich – będzie ich głównym wyznacznikiem rozpoznawczym.

⛪ Kasta Książąt Polskich i ich zwolenników

To odrębna kasta kościelna – złożona z liderów księży oraz całych zastępów dewotów i dewotek pragnących narzucić innym swój siermiężny i cierpiętniczy sposób życia. Ich wyznacznikiem będzie kult śmierci i cierpienia, i jedna z najbardziej depresyjnych religii czy wyznań na świecie – czyli polski katolicyzm w wydaniu albo bardziej teologicznym – czyli toruńskim, albo w wydaniu przaśno-ludowym, czyli papieskim.

Wracaliśmy zatem do kraju – podzielonego nieformalnie na wiele odrębnych kast, będącym jednak z drugiej strony – swoistym monolitem.

Nie wiedziałem wtedy, że w Polsce, mimo wspomnianej kastowości, istnieje tylko jeden rynek medialny, filmowy, informacyjny. Czyli – że wszyscy czerpią z tych samych źródeł. Polacy żyją na ogół: jedną informacją, jednym serialem, jedną aferą – do dziś, zresztą, jednym zdarzeniem żyje cała Polska, niczym Chiny epoki Mao Zedonga.

Tak nie było w Niemczech. Turcy mieli swoją prasę, Hindusi trzymali się swojego świata, ale i sami Niemcy nie kontaktowali się między sobą ani medialnie, ani towarzysko. Świat „Berliner Zeitung" nie mieszał się ze światem „Tagesspiegel" ani „Morgenpost".

Jedne media nigdy nie występowały razem i nigdy nie powoływały się na siebie. Stanowiły całkowicie odrębne światy.

Polski Monolit Informacyjno-Medialny, mimo że podzielony na odrębne kasty, funkcjonował zawsze jako jeden i ten sam worek.

Po powrocie do rodzinnego kraju szokowało mnie wiele rzeczy, ale zamiast się tym zamartwiać czy narzekać, coraz wyraźniej dostrzegałem w tym wszystkim misję i wizję dla siebie – jako edukatora. Najpierw młodych ludzi, potem wszystkich Polaków o otwartych umysłach. Powoli kształtowało się u mnie pojęcie misji. Misji edukacyjnej i oświeceniowej.

Ilustracja 2 z 2 do materiału „CZĘŚĆ SZÓSTA Powrót do Przeszłości”

MOJE ŻYCIE • PIOTR TYMOCHOWICZ • teoriaq.com

Społeczność

Komentarze (3)

Dodaj komentarz

Agnieszka

Oczywiście odnalazłam swoją kastę. Chciałabym tylko zauważyć, że w Polsce narzekanie ma funkcję postrzeganą przez niektórych, jako wręcz terapeutyczną. Trochę sobie narzekamy we wspólnym gronie, potem się rozstajemy w lepszych nastrojach. Często zwracają na to uwagę obcokrajowcy. Być może korzenie tego zjawiska sięgają dawnych czasów, jeszcze przedchrześcijańskich kiedy np. o nowonarodzonym dziecku i o małych dzieciach mówiło się, że jest brzydkie po to, żeby "złe" nie usłyszało, to była swego rodzaju funkcja ochrona. Pamiętam takie sytuacje z bardzo wczesnego dzieciństwa i nie dotyczyły one tylko mnie, ale w ogóle i innych dzieci i sytuacji . Jest taka książka pt.: "Traumaland" autor Michał Bielewicz. Jako ciekawostkę dodam, że dwóch ostatnich Prezydentów odmówiło nadania tytułu profesorskiego Panu Bilewiczowi, bez oficjalnego uzasadnienia. Ale wracając do książki, autor na podstawie badań (w tym międzynarodowych) opisuje jak narracja o historii wpływa na rzeczywistość i jak można wpłynąć na lepszą przyszłość i ucieczkę z Traumalandu i roli ofiary. Książkę polecam, a Tobie Piotrze bardzo dziękuję za kolejny odcinek i inspiracje do poszukiwań odpowiedzi na pytanie dlaczego tacy jesteśmy.

Adam W.

Polska poniosła procentowo największe straty ludnościowe ze wszystkich państw uczestniczących w wojnie – życie straciło ok. 17–22% przedwojennych obywateli kraju. W szczególności okupanci zarówno pierwszy jak i następny skupiali się na eliminacji elit. Do tego doszła ruina fizycznych zasobów kraju. To wszystko nie mogło nie odcisnąć się traumą i wieloletnim piętnem na kulturowej jakości ludności.

Adam W.

Polska poniosła procentowo największe straty ludnościowe ze wszystkich państw uczestniczących w wojnie – życie straciło ok. 17–22% przedwojennych obywateli kraju. Już nie mówiąc o celowym wyniszczaniu elit, także po wojnie, pod kolejną okupacją, oraz o materialnej ruinie kraju. To wszystko nie mogło nie odcisnąć się piętnem na jakości kultury mas ludzkich.

Zaloguj się